Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Historia złotego nocnika

<< < (10/22) > >>

Tyrr aep Nargoth:
Nie są, staty każda kusza ma identyczne i są w podanych statach

Silion aep Mor:
//Cholera... To mi nie ułatwia.

Chyba nie jeden jedyny raz... - przemknęło mu przez myśl.
Zaczął chodzić w miejscu z rękami na piersi, jakby się nad czymś zastanawiał.
- No wiecie panowie. Ostatnio widziałem ich w pobliżu kolonii karnej, kręcili się obok bariery, coś tam kombinowali. Jestem zaniepokojony co oni tam robili. - tutaj zbliżył się do jednego z tych mężczyzn a raczej po prostu przeszedł się za jego plecami.
- No, no, niezła dziewka panowie... - rzekł wskazując jedną z rąk za przed siebie, w stronę szynkwasu. Trzech mężczyzn siedzących po jednej stronie ławy lecz naprzeciwko krasnoluda odwróciło się (bądź też nie).
Tymczasem ten "samotnik" siedzący po przeciwnej stronie stołu, ten za którego plecami stał krasnolud nie zdążył nic zrobić gdyż kruk błyskawicznie wyszarpnął z pochwy znajdującej się na piersi szklany nóż i poderżnął mu nim gardło.
Błyskawicznie wyminął stół, podbiegł do pierwszego z brzegu "dinozaura" i z impetem wpakował mu nóż między oczy.
Pamiętał by cały czas mieć na twarzy arafatkę. Odsunął się kilka kroków w tył by nie oberwać w razie czego.

Tyrr aep Nargoth:
//Mogłeś już tych 3 rozwalić.  :o

- No faktycznie fajna du... Nie dokończył, zimny metal przebił czaszkę najemnika. Pozostali dwaj widząc co się dzieje próbowali wstać i dobyć mieczy.

//Są w szoku. Powiedzmy że nie minęła minuta od zabicia tamtych dwóch

Silion aep Mor:
//Mogłem zabić wszystkich czterech. 3 finiszery z noża i potencjał bojowy = quadra kill  :P

Krasnolud z racji iż nóż miał już gotowy do kolejnego ataku błyskawicznie podbiegł do kolejnego z "dinozaurów" i chwycił go za szmaty, pociągnął spowrotem w dół na ławę po czym zatopił mu w czaszce ostry niczym brzytwa nóż...
Momentalnie puścił ubrania, wolną ręką machnął w stronę twarzy tego ostatniego, uwalniane "w locie" ukryte ostrze błysnęło złowrogo i cięło mężczyznę prosto przez oczy.
Nóż już po ułamku sekundy znalazł się na jego szyi. Jedno szybkie pociągniecie przecięło tętnicę doprowadzając do solidnego wycieku posoki.
Krew bryznęła na stół lejąc się z jego szyi do naczyń z których pili i jedli. Podobnie było z pozostałymi osobnikami, oni także zalali karczmę krwią.
Mężczyzna tak szybko jak uwolnił ukryte ostrze, tak szybko je również schował. Spojrzał z pogardą na trupy po czym wsadził nóż w pochwę i wyszedł przed budynek.
Mam nadzieję że elf zaraz tutaj przyjdzie bo jak otrząsną się z szoku to będzie tutaj gorąco. - stwierdził w myślach i zaczął się rozglądać za ewentualną drogą ucieczki.
Spojrzał też czy woźnica wciąż jest tutaj czy gdzieś zniknął.
No, no, piękny rozlew krwi... Gratuluje. Rozwijasz się Silionku. - stwierdził demon z zadowoleniem.

Tyrr aep Nargoth:
Wtedy nagle przez okno wleciała kula ognia, twoja droga ucieczki. Karczma stanęła w ogniu, goście zaczęli panikować ale jedyne drzwi były zamknięte.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej