Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Historia złotego nocnika
Tyrr aep Nargoth:
- Gdybym miał zapał, większą wiedzę i masę złota to otworzyłbym jakąś szkołę. Ale teraz cicho. Mimo iż ta karczma należy do tych zaufanych to wolę tam się nie chwalić swoimi zdolnościami.
Silion aep Mor:
Krasnolud podrapał się po zaroście który pod palcami charakterystycznie zachrobotał. Wziął jeszcze łyka piwa i odłożył pustą butelkę gdzieś na wóz.
- To gdzie się podział twój zapał? Wszak kogoś kto by zasponsorował budowę zawsze da się znaleźć. Wystarczy zajść do hrabiów czy coś. - stwierdził pewnie.
- Dobrze, skoro dojeżdzamy to trzeba być ostrożnym.
Tyrr aep Nargoth:
- Nie jestem typem nauczyciela, jasne mam swoje lata ale... nie. Do tego trzeba mieć talent, ja jestem typem który miał farta i po prostu został nauczony magii ognia i wody. Tyle że... jestem wychowankiem sekty, z której w porę się ewakuowałem razem z młodymi Tacticusami. Bogowie, to było wieki temu. Wóz zatrzymał się na placu przed karczmą. - Obecnie staram sie żyć.
Silion aep Mor:
- Dlaczego mówisz mi takie rzeczy? Nie boisz się spisków czy innych chorych akcji? Przecież teoretycznie się nie znamy. - stwierdził.
Wstał i zeskoczył z wozu na ziemię. Poprawił swoje bronie i rozejrzał się wokół.
- Fart czy nie ważne że zostałeś obdarzony tym darem. - uśmiechnął się. - Wchodzimy do karczmy?
Tyrr aep Nargoth:
- Tak jakby znam. Nie wnikaj, przynajmniej nie teraz. Weszliście do przestronnej izby, mag wskazał ci wolną ławe. Zwróciłeś uwagę na 4 gości siedzących w kącie.
- Oho, dinozaury ktoś wykopał...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej