Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W tajnej służbie Jego Królewskiej Mości
Melkior Tacticus:
- Zajebiście... W tym momencie elf wolałby się utopić. Ale jeśli trafią do niewoli, będzie szansa uciec. Oby. - Jeśli to przeżyjemy i wrócimy do domu to... przyjdź i mnie pierdolnij w łeb za pomysł tej wyprawy.
Isentor:
Okręt nieprzyjaciela powoli podpływał w stronę wraku perły. Wycelowano w was całym asortymentem mordu, na który składały się kusze, łuki, armaty i balisty.
Melkior Tacticus:
- Kurwa, po stokroć... Poddajemy się! Jsetem kapitanem!
Armin:
Minęła zaledwie chwila, kiedy statek został zniszczony. Zanim ciemnoskóra zdołała cokolwiek zrobić znalazła się w wodzie. Zaczęła energicznie machać rękami i nogami, by wynurzyć się na powierzchnię. Zaczęły ją palić płuca z braku powietrza, ale na szczęście maurenka znalazła się na powierzchni. Zaczęła płynąć w stronę klifu, tam gdzie znajdowali się Melkior i Dragosani. Kobieta złapała jakąś drewnianą belkę, która dryfowała sobie po wodzie. Podpłynęła do towarzyszy. Zaczęła szukać wzrokiem pozostałych członków załogi. Silion, proszę wynurz się... - pomyślała ciemnoskóra patrząc na morze. Wtedy ujrzała galeon, którym dowodził biały demon. - Cholera... - wydukała kobieta. - Ventepi, przepraszam za wszystkie bluźnierstwa jakie powiedziałam, ale uratuj nas jakoś, proszę. - powiedziała cicho maurenka. - Wiesz co, raczej cała załoga da ci w łeb...
Dragosani:
Dragosani już szykował się na śmierć. W wodzie miał ograniczone ruchy. Nie mógł wejść na galeon i zarąbać tyle demonów, ile się da. Zanurkowanie nic by nie dało. Pociski i tak by go dopadły. Poza tym ile mógłby wytrzymać pod wodą? Brakowało mu opcji. Melkior krzyczał do demonów, że się poddają. Może to "dobra" decyzja, ale czy demony się tym przejmą? Wampir zaklął. Zastanawiał się gdzie jest Evening.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej