Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Z mroku przybyłeś i w mrok powrócisz

<< < (13/21) > >>

Dragosani:
Dragosani wystrzelił spod płaszcza jak poparzony. Ku wolności i świeżemu powietrzu. No, względnie świeżemu. I względnej wolności. Wylądował na środku pomieszczenia i wrócił do wampirzej formy. Słyszał rozmowę Melkiora z orkiem Nurgiem. Wiedział, że ma ledwie kilka chwil nim Aggromor wróci z wychodka. Musiał więc działać. Oczywiście mógł znów zamienić się w nietoperza i poczekać w jakimś kącie na kolejna okazję, gdyby była taka potrzeba. Ale lepiej działać natychmiast. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Co prawda Tyrr mu je opisał, ale zobaczyć tak na właśnie oczy było zdecydowanie lepiej. Szukał dwóch rzeczy. Po pierwsze, miejsca odpowiedniego na pułapkę. Pod dywanem, który leżałby w takim miejscu pomieszcza, po którym opętany musiał przejść po wejściu do środka. Druga rzeczą było jakieś schronienie. Szafa, zasłona, czy inne łóżko pod które mógłby wejść. Nie chciał przemieniać się w nietoperza, traciłby w ten sposób tylko czas. A gdy już spęta demona, musiał działać szybko.

Melkior Tacticus:
Tuż przy wejściu leżał okrągły dywan przez który nie dało się nie przejść, duży na tyle by narysować pułapkę. Był też kredens, i wejście do sypialni. Wampir mógł się też skryć za jednym z gobelinów.

Dragosani:
Po zlokalizowaniu tego co trzeba było, nie pozostawało nic innego jak tylko zacząć działać. Antares nie miał pojęcia ile miał czasu, ale uznał, że ma go niewiele. Szybko zwinął dywan, aby nie przeszkadzał i wyciągnął kredę. Zaczął rysować na podłodze magiczny krąg, który miał za zadanie spętać demona. Zadanie to do łatwych i szybkich nie należało, krąg był pełen zawiłych symboli, które musiały zostać wyrysowane bardzo precyzyjnie. Mimo to wampir działał. Miał sporą wprawę, w Pakcie spędził całe godziny rysując tę pułapkę, aby nauczyć się robić to jak najdokładniej i jak najszybciej. Mimo to, trochę czasu to potrwać musiało. Drago zaczął odczuwać rosnący stres. Mógł nie zdążyć. Jednak nerwy nic by nie dały. Odetchnął dla uspokojenia i wyrecytował w myślach mantrę z kodeksu Protektora. Nie ma emocji, jest spokój. Kontynuował rysowanie. Nasłuchiwał odgłosów zza drzwi, aby być ostrzeżonym przed nadejściem pacjenta. Zostało jeszcze tylko kilka symboli...

Melkior Tacticus:
Odgłos kroków był znakiem że ktoś idzie, Melkior zapukał do drzwi dając znak Dragowi że czas się schować. Sam ukrył się za gobelinem przedstawiającym jakąś scenę batalistyczną. Rzeczywiście, kroki należały do Aggromora i drugiego ochroniarza. Krasnolud był już blisko komnaty.

Dragosani:
Ostatni symbol. Wampir szybko się podniósł i kopnięciem rozwinął dywan. Materiał skrył pułapkę, czyniąc ją niewidoczną. Skoczył ku jednemu z gobelinów, po drodze chowając kredę. Schował się za ścienną dekoracją. Będąc już w tym mniej więcej bezpiecznym miejscu, ściągnął rękawice z demonicznej ręki. Wsunął ją za pasek. Wolał mieć bezpośredni kontakt z czołem opętanego. Odetchnął. I czekał...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej