Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Z mroku przybyłeś i w mrok powrócisz

<< < (12/21) > >>

Melkior Tacticus:
Nie zdarli, stajenny widząc wampira z szponiastą łapą po prostu spierdzielił. Gdyby nie rękawica to zapewne zszedłby na zawał. Melkior wyprowadził ze stajni Mariana i wdrapał się na jego grzbiet. Czekał aż Drago się przemieni.

Dragosani:
A Drago, który demoniczną rękę miał ukrytą pod skórzaną rękawicą, przez co praktycznie nic nie było widać, zostawił konia w jednym z boksów. Oporządził go na szybko, rzucił trochę siana i podstawił wiadro z wodą. Coby potem fochów nie było. Będąc jeszcze w stajni rozejrzał się, czy nikt nie patrzy. ÂŚwiadków nie było, nie licząc koni, dwóch kóz i jednego osła. Wampir skupił w sobie swoje wampirze moce i przemienił się w nietoperza. Wyleciał szybko ze stajni. Odszukał Malkiora i usiadł mu na ramieniu. Zaczął mu piszczeć do ucha, żeby elf ruszył.

Melkior Tacticus:
Z nietopyrzem na ramieniu Melkior pognał konia ku Ekkerund. Kilka godzin później dojechali do podnóża góry. Elf zostawił konia w stajni bez problemu przekroczył miejską bramę udając się w stronę pałacu. Osobliwe zwierzątko na ramieniu zapewne budziło sensację u co bardziej ciekawskich. Po chwili dotarli w okolice wrót pałacu.

Dragosani:
W czasie podróży Drago kilka razy wzlatywał z ramienia Melkiora. Ot tak, aby rozprostować nietoperze kości. Przecież nie można tak siedzieć bez ruchu cały czas. W końcu dotarli do Ekkerund. Wampir-nietoperz siedział spokojnie na ramieniu elfa, starając sue zniknąć pod kapturem, aby widziało go jak najmniej osób. I tak dotarli pod bramy pałacu. Wampir ruszył się, gdy Tacticis przechodził przez skalnym most. Czepiając się prazurkami o ubranie elfa, podjął heroiczną wspinaczkę pod jego płaszcz. Chciał się ukryć, coby strażnicy przy bramie nie zobaczyli go. Kto wie co mogłoby im strzelić go głów. Starał się przy tym nie zwracać uwagi na woń płaszcza elfa. Długa podróż wszak musiała zrobić swoje.

Melkior Tacticus:
- Czego? I da rękę. Spytał strażnik pod bramą wyciągając woreczek z solą, Aggromor był opętany ale ponoć w taki sposób że demon po prostu w nim był, by szpiegować i stopniowo doprowadzać go do szaleństwa. Stąd też środki bezpieczeństwa.
- Podskarbi Koronny Melkior Tacticus, przyszedłem oddać książkę do biblioteki królewskiej. Zełgał wkładając gołą dłoń do worka z solą, strażnik ustąpił a elf wszedł do środka. Dla zachowania pozorów skręcił w stronę biblioteki, na następnym zakręcie zaś "zabłądził" w stronę komnat.
- Zaczynamy... Mruknął do płaszcza pod którym chował się nietoperz. Komnaty króla rzeczywiście strzegli orkowie, konkretnie to jeden. Korytarz był pusty. Elf podszedł do niego, ork chciał coś powiedzieć ale został uciszony gestem.
- Jest w środku?
- Nie sir, przed chwilą wyszedł do kibla.
- Doskonale, otwórz drzwi.
- Ale...
- Nie dyskutuj Nurg, to sprawa... po prostu otwórz te drzwi i gdy Aggromor wróci nie zwracaj z Durgiem na nic uwagi. Zwłaszcza na potępieńcze krzyki...
Ork nic nie rozumiał, otworzył drzwi czując na sobie nie znoszący sprzeciwu głos i wzrok Melkiora. Odsłonił płaszcz dając Dragowi szansę na wlecenie do środka.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej