Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Z mroku przybyłeś i w mrok powrócisz
Dragosani:
- To mi bardzo ułatwi zadanie. - Drago uśmiechnął się. Pierwsza w miarę dobra wiadomość. - I kiedy mówię "bardzo", to mam na myśli będę w chuj wdzięczny, masz u mnie piwo, albo i pięć, zależy od tego czy to przeżyję. Rozumiem, że ty nie będziesz miał problemów z wejściem do Ekkerund? Z tego co słyszałem, Domenic i Tyrr nie są tam chwilowo mile widziani.
Melkior Tacticus:
- Nie będzie problemu, w Ekkerund moja rodzina jest nadal traktowana jak bohaterowie więc chętnie to wykorzystam. Ruszamy?
Dragosani:
- Ruszamy - potwierdził Antares. - Ale swojego konia zostawię tutaj. Do Ekkerund mam się dostać skrycie, jako gacek, więc obecność dwóch koni będzie podejrzana. Mają tu stajnię? - Rozejrzał się, jakby oczekując, że w głównej sali karczmy zobaczy boksy dla koni pełne siana i kup tychże zwierząt.
Melkior Tacticus:
- Mają, ten zajazd to mały fort jeśli trzeba. Kilka razy spalony, raz przez Lithana a raz przez "przypadek" ktoś podpalił skład prochu w strażnicy. Tego Melkior nie był pewien, mało interesowały go czasy wojenek toczonych przez jego ojca. Wstał od stołu, narzucił płaszcz i skierował się do wyjścia.
- Ale na jednym koniu z tobą nie pojadę. Będziesz za mną leciał albo siedział mi na ramieniu.
Dragosani:
- I kolejny, który chce mnie na ramieniu nosić. - Drago wzniósł oczy ku niebu na tę jawną popularność swojej osoby. "Jawną" w rozumieniu "wyimaginowaną".
- Mógłbym też zwyczajnie iść za tobą, ale tak jak proponujesz chyba będzie jednak wygodniej. - Także ruszył do wyjścia. Także zapinając płaszcz.
- Na razie. Trzymajcie kciuki! - zawołał jeszcze do brodaczy, którzy musieli zostać. Zapewne strasznie nad tym rozpaczali. Wszak każdy wolałby wyjść na mróz i śnieg, zamiast pić piwo w ciepłej karczmie.
- Zaprowadzę kunia - powiedział Drago i jak zrobił, tak uczynił. Zaprowadził kunia do stajni, zastanawiając się jak go zedrą za przechowanie zwierzęcia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej