Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Z mroku przybyłeś i w mrok powrócisz
Dragosani:
- Jaki wampir? - Drago nie miał pojęcia co znaczy "ruski". Pewnie jakiś slang krasnoludów. Czy coś.
- W sumie nieważne. Hm... Szkoda, że go wywalili. Przydałby się ktoś wewnątrz. Największy problem będzie z tym założeniem pułapki właśnie. Bez niej demon może zacząć szaleć. Znaczy i tak będzie szalał, ale w pułapce niewiele zdziała. Może co najwyżej kląć i pluć.
// Możesz mi opisać królewskie komnaty i ich najbliższe otoczenie? Teoretycznie powinienem to znać :/
Tyrr aep Nargoth:
- I rzucać kupą! Teraz tak, cała komnata króla ma jakieś 30m2. Jak się wchodzi to masz salon z kominkiem i duży Isgharski dywan, na lewo jest sypialnia, duże łoże z baldachimem i też dywany. Otoczenie komnat to szerokie kamienne korytarze wyłożone czerwonym paskudnym dywanem. Na prawo idzie się do wychodka, drzwi są podpisane.
Dragosani:
- Ryzyko zawodowe - odparł wampir na wzmiankę o kupie. Kupy krasnoludów były co prawda bardziej siarczyste od kup innych ras, przez co o wiele bardziej nieprzyjemnie w kontakcie. Ale cóż... ryzyko zawodowe. Dawał ryzykuje utratę palca, alchemik poparzenia kwasem, a egzorcysta uwalenie kupą.
- Czyli miejsca powinno wystarczyć. Do tego sporo dywanów. To dobrze. Można pod takim ukryć pułapkę. Na przykład na korytarzu prowadzącym do toalety. Aggromor pójdzie szczać. Wszak, jak to mówią, tam nawet król chodzi piechotą. No i wpadnie w pułapkę. A jak wygląda sytuacja ze strażą w tej okolicy? - zapytał.
Tyrr aep Nargoth:
- Tylko dwóch orczych najemników łażących za nim krok w krok. I to nie jacyś tam pierwsi lepsi, tylko odziani w zbroje płytowe z czarnej rudy skurwysyny. O Dojeżdzamy.
Dragosani:
- Nie sprzęt czyni wojownika - odparł Drago, gdy dojeżdżali. - Ale też nie planuję walki. To byłoby zbędne marniwanie czasu i środków. Coś się wymyśli - dodał i rozejrzał się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej