Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Z mroku przybyłeś i w mrok powrócisz

<< < (4/21) > >>

Dragosani:
Dragosani zatrzymał konia.
- Brawo. Właśnie spieprzyłeś nam cały plan. Jesteś zadowolony? Leć teraz za nim, albo nic nam z całej akcji nie wyjdzie. - Wampir nie ruszał. Myślał tak samo jak Salazar. To w jako sposób zwrócił się do.nich Tyrr było chamskie. I głupie. Tak mógł gadać do tych najemników, których wynajął. Nie do nich.

// Brawo, Aruś <facepalm>

Tyrr aep Nargoth:
- Znasz pałac ze wspomnień, do Ekkerund sobie wlecisz. Ja nie mam zamiaru ganiać za jaśnie panem hrabią. Może jeszcze mam go przeprosić? Po za tym, Salazar robił tylko za jedną z przykrywek i obejdziemy się bez drażliwej byłej jaszczurki. Mówiłem chyba że jest jeszcze Domenick jako plan B. Skoro ta gadzina... O pardon, Pan Hrabia się obraził i opcji A nici, to trudno. Nie chcesz jechać dalej? Poradze sobie bez łaski Valfdeńskiej szlachty. Czemu Tyrr był taki? Bo mógł? Chciał? Miał gdzieś tytuły i zasługi, on potrzebował egzorcysty a pech chciał że jedynym aktywnym był pewien specyficzny wampir. -

Dragosani:
- Podobno nie wiedziałaś, czy Domenic jest w Ekkerund - przypomniał wampir. Tyrr strasznie stracił w jego oczach. Pewnie dlatego, że mógł. Czym innym jest przejmowanie się tytułami i zasługami, a czym innym zwykły szacunek dla drugiej osoby. Krasnoludowi wyraźnie tego brakowało.
- Jadę. Ale wiedz, że nie robię tego dla ciebie, tylko dla królestwa. Zarówno Valfden, jak i Ekkerund. Poza tym... - Uśmiechnął się krzywo. - I tak nie byłoby cię stać na mnie, gdybym miał dla ciebie pracować.

Tyrr aep Nargoth:
Tyrr nie odpowiedział, w ogóle to nie zachowywał sie jak Tyrr. Drago powinien to zauważyć, przecież ten rudzielec był miły i przyjacielski. Coś tu śmierdziało, i nie był to niedźwiedź na którym jechał Tyrr.

Dragosani:
Czy nie zauważył? Może. Może zauważył, ale udawał, że nie zauważył. Albo nie zauważył. Jechali tak chwilę w milczeniu. Koń Draga stukał kopytami o bruk. Niedźwiedź Tyrra śmierdział.
- Jak my się właściwie poznaliśmy, Tyrr? - zapytał nagle Drago, gdy wjechali w ośnieżony skwer. - To chyba było jak mi zleciłeś zadanie. To z jakimś lichem w kopalniach, pamiętasz? - mówił, jakby wspominając dawne czasy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej