Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na drodze ku zrozumieniu - Rieux i Gillen

<< < (8/12) > >>

Rieux:
     - No tak. To wyjaśniałoby dlaczego wysyłają wszystkich w puszczę bez celu. Tak naprawdę wszystkich stale obserwują. Bardzo dobry sposób, aby sprawdzić, czy ktoś się nadaje do konkordatu. Bardzo mi miło, że uważasz, że zasługuję na dołączenia do Tej gildii.
     Wychodziliśmy powoli z lasu. Doszedłem wtedy do wniosku, iż powinienem lepiej maskować swoje ślady. W niewielkiej odległości znajdował się chata.
   Mam nadzieję, że nie Wacław miał nic przeciwko nieoczekiwanemu gościowi. W końcu powinien być mi wdzięczny za uratowanie mu życia. Czy ten lykantrop będzie kontrolował swoje przemiany?
     - Słuchaj... - po tym słowie zorientowałem się, że mężczyzna nie przedstawił mi się - mam do Ciebie dwa pytania. Mianowicie: Czy potrafisz kontrolować swoje przemiany? Nie chciałbym, abyś zmienił się u Wacława w domu. Jego reakcja może być dość... różna. Druga sprawa to taka, że nie przedstawiłeś mi się. Jeśli mam Cię przedstawić komuś wolałbym znać twoje imię.

Kenshin:
- Jestem Daniel i tak potrafimy kontrolować nasze przemiany inaczej byłoby to niebezpieczne dla wszystkich. Nasza pani wie co robi obdarowując nas swą mocą.
W końcu dotarliście do drzwi i jedynie, co pozostało to zapukanie albo bezpośrednie wtargnięcie do środka.

Rieux:
   Nie zorientowałem się, kiedy przeszliśmy tą całą drogę.
   Powroty zawsze są szybsze - pomyślałem i zapukałem lewą ręką w drzwi, po czym dodałem - Wacławie? Jesteś?

Kenshin:
Drzwi się nagle otworzyły i w progu dojrzałeś Wacława, który zobaczywszy zranionego mężczyznę przejął się.
- Co się stało?
Powiedział i otworzył szerzej drzwi byście mogli wejść a następnie udał się do kuchni by przygotować miejsca dla rannego i poszukać swojego zestawu cyrulika.

Rieux:
   Przeszedłem przez próg, a następnie skierowałem się w stronę kuchni za Wacławem. Posadziłem Daniela na krześle i przyglądałem się pracy Wacława.
   - Znaleźliśmy przyczynę tych dziwnych odgłosów. To były potwory zarażone czarną rudą. Konkretnie kretoszczury. Zanim jednak udało nam się pokonać, Daniel - skinąłem głową w stronę lykantropa - został przez nie zraniony. Wacławie, mam do Ciebie pytanie. Dasz radę Go uleczyć, czy mam ruszyć do miasta po medyka. Co prawda rana nie jest zbyt skomplikowana, jednak zaatakowały Go zarażone zwierzęta.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej