Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na drodze ku zrozumieniu - Rieux i Gillen

(1/12) > >>

Gillen:
Nazwa wyprawy: Na drodze ku zrozumieniu - Rieux i Gillen
Prowadzący wyprawę: Kenshin
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: ukończenie zadania szkoleniowego u Respeva
Uczestnicy wyprawy: Rieux, Gillen

Gillen zrozumiał, że chyba nie otrzyma odpowiedzi na swoje pytanie, więc pożegnał się ze staruszkiem, oraz wyszedł na zewnątrz namiotu. Na zewnątrz zatrzymał się, czekając na Rieuxa, który przecież dzierżył mapkę, wskazującą miejsce, w które mieli się udać. ÂŁucznik stresował się, gdyż był to już jego drugi test od momentu przybycia na tą wyspę, a przecież nie minął jeszcze nawet tydzień!. Na dodatek wiedział że teraz nie będzie wykonywał swojego zadania sam, co było dla niego jeszcze trudniejsze, gdyż bał się, że zawali w momencie, gdy jego towarzysz będzie potrzebował pomocy. Miał jednak nadzieję, że nic takiego się nie wydarzy i obaj szczęśliwie dołączą do tej szlachetnej organizacji.


Gillen zniecierpliwiony zajrzał do namiotu jeszcze raz. Rieux właśnie dopiero teraz zaczynał się zbierać. ÂŁucznik nie miał pojęcia, dlaczego tamten jest taki powolny. W każdym razie wiedział, że nie mają aż tak dużo czasu więc  podszedł do wojownika i wyrwał mu skrawek mapy mówiąc - Chodżże, nie mamy na ten test wieczności. Zastanie nas tutaj wieczór. Następnie udał się w stronę lasu, nie patrząc się nawet czy wojownik za nim podążał.

// Rieux zapraszam już tutaj. Sorry za elementy sarkazmu w tej wypowiedzi, ale nie miałem pomysłu jak to napisać, a akcję pokierowałem tak na rozkaz naszego MG.

Kenshin:
Opuściłeś miasto przez jedną z głównych bram, ale do lasu było jeszcze daleko. Tymczasowo znalazłeś się na obrzeżach wiosek okalających miasto i z oddali usłyszałeś czyjeś krzyki i wołanie. 

Gillen:
Gillen szedł sobie spokojnym krokiem, mogąc wreszcie spokojnie popodziwiać sobie krajobrazy w okolicach Efehidonu. O swoim "towarzyszu" już dawno zdążył zapomnieć. Nie znał go, więc nie chciał z góry oceniać jego zachowania. Miał nadzieję, że jak wreszcie dojdzie do siebie, to go dogoni. Widział przecież mapkę, więc wiedział mniej więcej gdzie należy iść. Sam jednak na razie się tym nie przejmował, ciesząc swoje oko nowymi widokami. Nagle jednak usłyszał czyjeś wołanie. Nie wiedział co się stało, ale na wszelki wypadek wziął łuk do ręki i ruszył w stronę, z której dobiegały krzyki, rozglądając się za przyczyną owego zamieszania.

Kenshin:
Biegnąc w stronę jazgotu słyszałeś wołanie jednego z farmerów oraz dziwnie znajome, Ci warczenie.
- Odejdź bestio! Przepadnij! Ratunku, pomocy........Aaaaaaaa!
Kiedy już znalazłeś się na miejscu byłeś świadkiem ataku wilka na biednego farmera. Wilk miał zamiar wgryźć się w szyję człowieka, więc natychmiast mogłeś stwierdzić, że masz mało czasu na reakcje!

1x wilk

// Przeciwnik znajduje się 10m od Ciebie i zamierza wgryźć się w ciało człowieka masz 10 sekund na reakcje.

Rieux:
     Rozumiem, że mógł się spieszyć, ale żeby aż tak? Nie chciałem biec z tą tarczą na plecach na mieście, więc wreszcie zgubiłem go, ale na szczęście zarejestrowałem na mapie, gdzie udał się towarzysz. Nie było to całkiem daleko, a widok był całkiem ładny. Z daleka usłyszałem krzyk przepełniony strachem. I to w dodatku w drodze do celu na mapie. Oho! Mam nadzieję, że mój kumpel w nic się jeszcze nie wpakował. Przynajmniej w nic zbyt groźnego. Z daleka ujrzałem trzy postacie. Farmera, farmera z łukiem i farmera przebranego za wilka. Jeden z nich na pewno był starającym się o uzyskanie miejsca w konkordacie łucznikiem. A jednego krzyk właśnie usłyszałem. Tylko którego? Przyspieszyłem krok.

// Sorki, ale wiadomość, którą pisałem usunęła mi się i jakoś nie miałem ochoty jeszcze raz pisać tego samego dnia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej