Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na drodze ku zrozumieniu - Rieux i Gillen

<< < (6/12) > >>

Rieux:
   Ale bydlę! - nie jestem do końca pewny czy wypowiedziałem te słowa. ÂŻałuję, że nie mam przy sobie łuku, czy choćby sztyletów. Bestia miała sporą liczbę kłów, wystającą z paszczy o niebagatelnej długości. Przez głowę przeszło mi w ile miejsc mogła by mi je wbić, jednocześnie rozrywając kawałki mięsa z mojego ciała. Mając w głowie te niezbyt przyjemne myśli, zasłoniłem tors i podbrzusze tarczą. Wyczekiwałem na jej ruch, samemu starając nie wykonywać żadnego szelestu. Miałem nadzieję, że nie będzie chciała walczyć, ale jej zadrapania i pełen żądny krwi wzrok sugerował mi coś zupełnie innego...

Kenshin:
To coś jednak nie chce wyjść z krzaków. Patrzyło na Ciebie, szczerzyło się, warczało pomimo odniesionych ran.



- No... wrrrr... czemu za mną idziesz.... wrrr?

Rieux:
   Jego odzew wyjątkowo mnie zdziwił. Jakie szczęście, że nie wszystkie zwierzęta muszą być niebezpieczne. Szkoda, że prawdopodobnie te zwierzę do nich nie należy...
   Oho! To coś mówi. Dobrze, że nie zaatakowałem go za szybko. Może przydałoby się przedstawić?
   - Witaj... wilku. Jestem Rieux. Jestem tu z prośby jednego z ludzi. Pewien wieśniak imieniem Wacław narzekał na hałas dochodzący z lasu. Zaatakowały nas dwa skażone czarną rudą kretoszczury. Były wyjątkowo agresywne. Następnie ruszyliśmy w stronę twoich łap, aby zobaczyć co może być źródłem skażenia. Baliśmy się o wieśniaków. A co z tobą? Jesteś ranny? Po drodze widzieliśmy krew. Powiedz mi jeszcze jedno. Jesteś zarażony? Możliwe, że będziemy Ci w jakiś sposób pomóc...

Kenshin:
Wilk odpowiedział.

- Człowiek skory do pomocy? Wy jedynie zabijać potraficie a później zadawać pytania. Zostałem ranny walcząc z tymi bestiami i jeżeli jesteś skory do pomocy to zabierz mnie do medyka.

Rieux:
   - To co mówisz o ludziach, nie jest do końca prawdą. W końcu ciężko zadać pytania po tym jak się kogoś zabiję. Jednak można powiedzieć, że jestem wyjątkiem tak jak Ty. Mało jest wilków, mówiących ludzkim głosem, tak jak mało jest ludzi pomagającym zwierzętom. Jednak jak widzisz obydwoje żyją w Marancie. Nawet ze sobą teraz rozmawiają. Pozwól, że się zastanowię - całą sytuację musiałem przemyśleć. Nie mogłem zabrać do miata, gdzie szybko by się go pozbyli, czy też sprowadzić uzdrowiciela do lasu. Dlatego musiałem poradzić sobie inaczej. - Posłuchaj mnie wilku. Mogę ci pomóc, ale pod jednym warunkiem. Będziesz musiał ze mną pójść do tego mężczyzny Wacława. Ma on dom zaraz przy lesie, więc jak uznasz, że próbuję Cię zabić czy uwięzić, będziesz mógł uciec. Sprowadzę tam medyka z miasta. Może on będzie ci jakoś w stanie pomóc. Pasuję Ci ta opcja?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej