Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na drodze ku zrozumieniu - Rieux i Gillen
Kenshin:
ÂŚlady stworzenia to znikały to pojawiały się z powrotem, ale nagle urwały się całkowicie, bo w końcu w puszczach jest mokro i nawet najlepszemu myśliwemu mogą się pomylić, jednakże dostrzegłeś ślady krwi, które też ciągnęły się dalej.
Rieux:
- Przygotuj się. Niedługo może zrobić się niebezpiecznie.
Już wtedy byłem pewny, że był to jakiś drapieżnik, więc ani trochę nie zdziwiłem się na widok krwi. Jednak nie lubiłem jej zapachu. Przełknąłem głośniej ślinę niżbym sobie tego życzył i ruszyłem ostrożnym krokiem po śladach zostawionych po czymś, co prawdopodobnie było martwe lub umierające. Zastanawiałem się czy nie wrócić, jednak chciałem dokończyć misję oraz nie chciałem okazać mojej słabości wobec łucznika. Obyśmy tylko wyszli z tego cali i zdrowi.
Kenshin:
Ruszyłeś za śladami krwi dziwnego stworzenia. ÂŚlady biegły w linii prostej, czasami gubiłeś je na kamieniach i listowiu, ale znajdowałeś zaraz dalej. Kluczyłeś za nimi przez dwa kilometry.
Aż dotarłeś do mrocznego miejsca. Usłyszałeś też wtedy trzaśnięcie gałęzi za Tobą. Coś też zawarczało. Groźnie.
Rieux:
- Oho! Chyba jesteśmy na miejscu. - Samo miejsce sprawiło, że dreszcz przeleciał mi po plecach. Gdy miałem ruszać dalej, usłyszałem trzęsienie gałęzi za sobą. Myślałem, że to Gillen. Do póki nie usłyszałem warczenia. Groźnego walczenia. Najwyraźniej to nie koniec walk na dzień dzisiejszy. Ucieszyłem się, że miecz i tarczę miałem już w pogotowiu. Obróciłem się szybko, nie wiedząc czego się spodziewać...
Kenshin:
Pomiędzy krzakami zauważyłeś łeb...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej