Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na drodze ku zrozumieniu - Rieux i Gillen
Rieux:
Ha! Wiedziałem, że kupno tej tarczy wyjdzie mi na dobre. Leciała we mnie całkiem potężna ilość kwasu. Te kretoszczury musiały mieć wcześniej styczność z czarną rudą. Lepiej unikać ich ciosów. Gwałtownym ruchem ustawiłem tarczę przed siebie, tak aby kwas trafił w tarczę. Gdy tak się stało ruszyłem na potwora, który chciał mnie opluć. Przebiegłem obok niego trzymając miecz przy ziemi. Gdy znalazłem się dostatecznie blisko ciąłem od dołu, celując w jego prawy bok szyi. Sam odskoczyłem przed ewentualnym atakiem w lewo. Z rany potwora, trysnęło coś przypominającego krew. Zanim odwrócił się do mnie, zaszedłem go z boku i wbiłem mu miecz, tuż obok jednego z jego kolców. Potwór wydobył z siebie przeraźliwy wrzask, a raczej coś w rodzaju kwiczenia. Wbiłem miecz jeszcze w dwa miejsca, tym razem bliżej głos. Mój miecz pokryła ciecz wydobywająca się z ran. Mam nadzieję, że to wystarczy, aby je zabić. W końcu nie mogą być takie wytrzymałe.
Kenshin:
Jedna z bestii padła, jednakże druga nie zamierzała czekać tylko zamierzała zajść Ciebie od tyłu i dobrać się do twoich nóg, poprzez ugryzienie.
Rieux:
Drugą bestię zdemaskował smród i hałas. Przeskoczyłem przez truchło zabitego kretoszczura, zanim drugi zrobił sobie z mojej nogi kolację. Jednak zahaczył mnie lekko zębiskami, przebijając się przez spodnie i tworząc zadrapanie na mojej łydce. Odskoczyłem jeszcze 3 metry. Zastanawiałem co się dzieje z Gillenem. Miałem nadzieję, że nie leży tu gdzieś martwy lub wymagający mojej pomocy. Kretopodobne zwierzę ponownie rzuciło się na mnie zaciekle. Teraz nie miałem zamiaru się bawić w żadne uniki. Gdy zobaczyłem, że bestia nie ma zamiaru skręcać, lekko kucnąłem, a gdy znajdowała się naprawdę blisko, wyprowadziłem prosty cios, w miejsce gdzie powinno znajdować się podniebienie, tak aby przebić oponentowi mózg.
\\Zadrapanie na głębokość 5 mm?
I co robimy z Gillenem
Kenshin:
Obie bestie padły martwe, ale nie obyło się bez rany, która teraz lekko krwawiła, lecz wkrótce powinna się zagoić, ale to nie był koniec, bo zauważyłeś duże ślady łap na skraju lasu. Owe ślady podobne były do tych ludzkich, jednakże były znacznie większe i zakończone pazurami.
// Pamiętaj, że rany jakie otrzymałeś określa prowadzący a nie gracz, a skoro się sam zraniłeś to proszę. Postać otrzymuje Lekką ranę ciętą o głębokości 1cm
On po prostu nie zaliczy testu.
Rieux:
- No najwyraźniej to nie koniec naszych przygód tutaj. - powiedziałem do Gillena - Widzisz te ślady? Zapewne gdzieś tutaj jest jaskinia, gdzie te kretoszczury żyły. Pewnie jest tam jakaś czarna ruda. Chyba będziemy musieli się tam udać. - rzekłem bez chęci - W końcu nie możemy pozwolić, aby wieśniacy ginęli przez jakieś potwory zarażone czarną rudą. To może się rozprzestrzenić, a tego byśmy nie chcieli...
Po tych słowach wytarłem ciecz z miecza o runo leśne. Teraz był mokry i cały w wydzielinach bestii. Ruszyłem do przodu będąc cały czas przygotowanym na pojedynek. W końcu ślady nie przypominały tych, które stawiają kretoszczury. To mi wyglądało raczej na ślady jakiegoś niedźwiedzia. Niestety nie znam się dobrze na na myślistwie. Będę musiał to niedługo zmienić. Ciekawe skąd druidzi wiedzieli dokąd nas posłać. Ciekawe. Zapytam ich o to jak wrócę. - pomyślałem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej