Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Lazurowy płomień

<< < (21/37) > >>

Evening Antarii:
-Ja tylko... chciałam oszczędzić mu bólu...- odparła skonsternowana. Chyba Sal naprawdę lubi taki rodzaj "rozrywki" ( <lol>).
Późniejsze jego słowa wywoływały ciarki na skórze Eve, choć przecież nie mówił tego do niej. Głośno przełknęła ślinę, a źrenice miała szeroko otwarte, przyglądając się jak Salazar powoli bierze się do pracy.
Wystraszony już nie na żarty karczmarz wygadał coś szybko. Lecz czy to była prawda, trzeba było sprawdzić samemu.
-Czyli jednak trzeba będzie się przepłynąć- podsumowała po chwili ciszy. -ÂŚwiatła na niebie to nie jego "wina" czy sprawa. Myślę, że on i te rozbłyski nie mają związku... - powiedziała Salazarowi na ucho.

Canis:
- A ile za wypożyczenie łodzi? - Powiedział odkładając sztylet i biorąc swój surdut... Saluś pomyślał, że więcej się nie dowiedzą, a że nic złego nie zrobili ani jedno ani drugie, to mogą spokojnie powrócić do rutynowych działań! Kolejno sięgając po bronie schował wszystkie na miejsce, zapiął surdut jak i pas i przepaskę. - Tak to wszystko... - Powiedział jeszcze jak by ktoś wątpił, największe zdziwienie na pewno namalowało się na twarzy karczmarza!

Karczmarz:
- Weźcie i idźcie... proszę nie wracajcie... - Powiedział telepiąc się na nogach a łzy spłynęły mu po policzkach... ale to chyba z radości. - ÂŁodzie są przy pomoście, na każdym po 2 wiosła można odwiązać i płynąc...

Evening Antarii:
-Oj, proszę się już nie mazać- rzekła na do widzenia przewracając oczami. Dorosły mężczyzna a taki mazgaj. Jak nie płacze smutku, to z radości. Ech... Zdenerwował ją tylko. Z tego wszystkiego dowiedzieli się tylko tego, że muszą sprawdzić drugi brzeg. Ale to już było wiadome po rozmowie z Bibliotekarzem. By rozwiązać zagadkę, a przynajmniej znaleźć kolejny jej element, należy trochę powiosłować.
-Idziemy?

Canis:
To się robi co raz dziwniejszy dzień... Chodźmy. - Pomyślał widząc, ze co raz mniej rozumie innych żywych... Codzienne życie jest łatwiejsze.

Podszedł do drzwi otworzył je...
- W ogóle... to wiemy że najprawdopodobniej przewodzi nim Annar - mag. Dowodzi magami śmierci, którzy jako pomocnicy za nim podążają, zaś ponad tych magów współpracują z nimi bandyci, którzy są odpowiedzialni za pogromy magów ze starej gildii magów... Mają swój pałacyk na przeciwległej stronie basenu, gdzie eksperymentują.

- Tylko co ja mam do tego i ty?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej