Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test kruka #28
Anette Du'Monteau:
Podwórze okazało się nieco większe niż można by się spodziewać. Najwyraźniej właściciel połączył je z innym należącym do sąsiedniego domu. Wokół kręciło się sporo mężczyzn. Byli tu przedstawiciele większości ras. Znalazł się jaszczur, ork, turdnaszan. Smakosze trunków widać nie znali granic w swym rzemiośle. W niektórych miejscach ktoś porozstawiał stoliki przy których można było usiąść na napić się. Natomiast na końcu, bliżej płota, stał nieco większy stół. Mimo jego gabarytów przystawiono do niego jedynie dwa krzesła stojące naprzeciw siebie. Obecnie były puste i nikt przy nich nie zasiadał. Choć kto by chciał siadać przy tak ubrudzonym stole jak ten. Było na nim wszystko i nic. W większości zapewne to co wydostało się z ust zawodników.
Nawaar:
Elf rzeczywiście nie spodziewał się, że ktoś zadał sobie tyle trudu, by połączyć dwa ogródki ze sobą tworząc znacznie większy plac. Thalen również był zaskoczony liczebnością osób, które przybyły oglądać pojedynki w piciu widocznie interes musiał się kręcić i to ostro! Wiadome w tych czasach każdy chce się dorobić nawet na najgłupszych rzeczach, jednakże kiedy zobaczył ohydny stół odwrócił na chwilę głowę i złapał lekko za żołądek. Widok rzygowin trochę na niego wypłynął, lecz w końcu opanował emocje i postanowił sam troszkę wypić tego trunku a przy okazji rozejrzeć się za lepszymi informacjami, bo musiał się dowiedzieć czym są pojeni zawodnicy. Dlatego nie mógł się doczekać pojawienia się brodaczy.
Anette Du'Monteau:
Do dużego stołu zasiadło dwóch facetów. Jeden był człowiekiem w średnim wieku, miał może z 30 lat, dość przeciętnej budowy. Naprzeciw niego usiadł chyba nieco starszy jegomość. Przynajmniej tak można było wnioskować z jego przezwiska, które brzmiało Papcio. Jednak nieszczególnie pasowało do niziołka. Kolega mikrej postury jednak nie bał się wyzwań. Przed pojedynkowiczami postawiono kufle. Obaj wymienili się spojrzeniami, po czym złapali za nie i rozpoczęli bitwę!
Nawaar:
Natomiast elf bacznie obserwował potyczkę. Starał się patrzeć na dwie postacie oraz ich kufle, często również patrzył pod stół czy żaden z nich nie trzyma czegoś w dłoniach i nie dorzuca sobie innych substancji, bo jeżeli wygra niziołek a nie człowiek można będzie nabrać podejrzeń i to solidnych. Thalen również zwrócił uwagę na barmana, który donosił alkohol pojedynkowiczom, coby zauważyć jakiś gest z jego strony. Długouch musiał poznać nazwę tego specyfiku!
Anette Du'Monteau:
W pojedynku szedł kufel za kuflem, a obaj jegomoście wydawali się nieprzejęci i niezmordowani. na przemian patrzyli sobie w oczy i opróżniali kolejne naczynia z złocistego płynu. Nikt nie zamierzał łatwo oddać skóry i się poddać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej