Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Znaleziątko

<< < (17/23) > >>

Funeris Venatio:
Funeris odebrał wszystko od Liszki, upewnił się, że ciała są na miejscu, w kręgu soli, obłożone czymś, co pomoże im dobrze się spalić. Zaznać wreszcie spokoju. Krzemień, który trzymał w ręku, pomógł mu rozniecić ogień, a oliwa z lampy szybko rozniosła ogień po szczątkach. Funeris polecił, by wyszli na zewnątrz, z powrotem do salonu, gdyż za chwilę zaroi się tutaj od dymu i nie będzie dało się oddychać. Apolinarego popychał przed sobą, żeby mieć go na widoku.

Licho:
Suche drewno zapłonęło pięknie, a suche ciała zajęły się od razu. Wszyscy wyszli na górę, a zaraz za nimi zaczęło się dymić i w ogóle.
- Człowieku... dom mi spalisz...- burknął Apolinary rozzłoszczony takim zachowaniem anioła. Jednak w salonie, jedna po drugiej, znikały zjawy. Cała trójka wyszła na zewnątrz gdyż dom wypełniał się mimo wszystko dymem i smrodem na przykład spalonych włosów.
Na dworze zaś wypogodziło się. Był już wieczór, chmury odeszły, pomarańczowe słońce dotykało horyzontu. Upał jednak nie ustępował.

Funeris Venatio:
- Nie spalę... - mruknął Funeris. Piwnica była dobrze zbudowana, ceglana, nie było widać żadnych wystających belek ani rusztowań. Do tego w tej małej wnęce będącej miejscem ostatniego spoczynku dla niepokornych dam serca bogacza, nie było dużo materiału. Kilka zasuszonych ciał, które zwęgliły się i obróciły w popiół w mgnieniu oka, do tego ledwie kilka niewielkich szczap z kominka. Domowi nie groziło nic poza lekkim zadymieniem, które może jeszcze przez jakiś czas będzie przypominać Apolinaremu, co się stało.
- No dobrze, Apolinary. Co ja mam z Tobą zrobić? Jaką mam pewność, że Twoja córka naprawdę została porwana przez jakąś organizację? Dziwnie to wszystko odwraca uwagę od tego, czego byliśmy świadkami...

Licho:
- A co masz zrobić? Zostawić mnie w spokoju! Poprosiłem Bractwo, jako organizację godną zaufania, o uratowanie mojej córki i chyba jej się to należy, prawda!? - wrzasnął. - A ten... ten wypadek! on miałby zaważyć na losie Emmy? Kto wie co się z nią teraz dzieje... Pewnie ją gwałcą albo znęcają się nad nią... A ty roztrząsasz zupełnie nieważną rzecz! Już lepiej mogłem Bękartom zapłacić i nie wtykaliby nosa w nieswoje sprawy, a Emmę miałbym na kolacji u siebie... Pogratulować! Nigdy więcej, nigdy! Te organizacje to wszystko jedno i to samo bagno! Najemnik byłby wiele więcej wart niż jakiś tam anioł od siedmiu boleści! Poprosiłem o coś, tak? Więc wymagam odnalezienia poszlak, które umożliwią znalezienie Emmy. Nie prosiłem o włażenie z butami w moje życie prywatne! Moje żony, moja sprawa. Zasłużyły  na śmierć, jeśli chcecie wiedzieć.  A teraz, szukajcie jej!

Funeris Venatio:
Funeris nie przejął się słowami Apolinarego. Ani trochę. Jedyne, co zrobił, to wyciągnął przed siebie rękę i jakby machnął dłonią przed twarzą bogacza stojącego przed nim. Uprzednio zaczerpnął odrobinę magicznej energii, przetworzył ją, uformował, zbudował matrycę zaklęcia i wypowiedział dwa pojedyncze słowa: - Aresh iaash.
Apolinary został sparaliżowany. Stracił władzę w kończynach, chociaż nadal wszystko widział, czuł słyszał. Funeris podtrzymał go przed wyrżnięciem o ziemię, ułożył na ziemi. Przymknął mu powieki, by nic nie dostrzegł. Liszkę poprosił, by znalazła gdzieś w mieszkaniu kawałek sznura. Sam zaś zaczął rozglądać się po okolicy, czy gdzieś blisko nie ma jakiejś wieży, czy może odpowiedniego dachu, na którym mógłby posadzić mężczyznę. Musiał mieć pewność, że bogacz nie zrobi nic głupiego, gdy oni ruszą na poszukiwania jego córki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej