Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Znaleziątko

<< < (3/23) > >>

Funeris Venatio:
- Jak się nie umie trzymać skarbów przy sobie, to się lepiej nie zabierać za cokolwiek. Nieuważna byłaś jak małe dziecko, dałaś się okraść w tak banalny sposób, że aż nie wierzyłem, że to przeszło... - zaczął Funeris, kręcąc teatralnie głową. Mierzył kobietę wzrokiem w dość oczywisty sposób, jakby chciał wyraźnie pokazać, że coś kalkuluje, ewentualnie sprawdza. Przez chwilę nie zmieniał pozycji, nie komentował więcej, nie kusił się na żadne inne gesty czy słowa. Nie sięgał również do wewnętrznej kieszeni kubraka, gdzie na sercu spoczywał właśnie ów tajemniczy medalion.
- A gdybym Ci powiedział, że widziałem już gdzieś te znaki?

Licho:
Momentalnie do niego doskoczyła, gdy usłyszała, że anioł prawdopodobnie coś wie. - Æśśś! Nie tutaj....!- syknęła. - Najpierw pokaż czy rzeczywiście to masz. Jeśli wiesz co to za znaki... Nie możemy o tym rozmawiać tutaj. Lepiej iść gdzieś do karczmy- wyjaśniła mocno zaniepokojona. Przeczuwała, że anioł łatwo tego nie odda, ale też nie ma kluczyka. Za to on miał odpowiedź do tego, czym naszyjnik może w ogóle być.
 - Psiamać, masz rację. Dałam się wykołować.

Funeris Venatio:
Anioł odsunął się na kilka kroków, wyciągnął przed siebie rękę, by trzymać kobietę na dystans i delikatnie, spokojnym ruchem wychylił zza kubraka medalion, pokazując go nieznajomej. Nie chciał, by doskoczyła do niego momentalnie i próbowała z nim uciekać. Przezorności nigdy dosyć.
- Funeris, miło mi. Prowadź.

Licho:
- Licho- powiedziała uspokojona na widok medalionu. - A wiesz że tam kluczyka potrzeba, nie?- zagadnęła gdy zmierzali do karczmy. Licho specjalnie wybrała taką na uboczu, niedużą, odwiedzaną przez takie moczymordy, że nawet jakby coś usłyszeli, to i tak nie zorientują się o co chodzi.
- O aniołach to ja słyszałam same najgorsze rzeczy- prychnęła śmiechem rozbawiona tym, co sobie właśnie przypomniała. 
Szli w stronę dzielnicy obywatelskiej. Ruch malał, burza była coraz bliżej. Złowrogie pomruki były wyraźniejsze, a naelektryzowane powietrze budziło niepokój. Licho miała krok pewny, niezachwiany, choć nie do końca była pewna jak postąpi anioł. Wiedziała, że tak łatwo "swojej własności" nie odzyska. Jednocześnie pod jej czarną czupryną już kiełkował jakich przebiegły plan - jak zwykle z resztą.

Funeris Venatio:
- Ja też słyszałem same najgorsze rzeczy. ÂŻe podobno to wysłannicy jakiegoś strasznego boga, który nie zna litości i morduje tych, którzy stają mu na drodze. ÂŻe są przebiegli, niegodziwi, samolubni, lubią się wywyższać, machać skrzydłami i mamić niewinne kobiety na pokuszenie. A kobieta anioł to już podobno najgorsze zło, bo mężczyzn mami... - mówiło tak śmiertelnie poważnym tonem, że nie można było w te słowa nie wierzyć.
- A ty co słyszałaś, Liszko? - zapytał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej