Wychylił toast, ostatni tego dnia. Potrzebował jasnego umysłu do nocnej walki. - A w ogóle to miał tu na nas czekać imć Cadacus. Ciekawe co go zatrzymało, albo Lithan zrobił nas w chuja... A chuj, Silion, pobierz amunicje srebrną. Jest w naszych zapasach, ja ide po tarczę i miecz. Elf wstał od stołu, zagwizdał na swoje taru i wyszedł z karczmy, powoli nastawał wieczór. Mieszkańcy wsi i najemnicy szykowali się do nocnej obrony.
- Sir. Wieści ze zwiadu. Rzekła Irina stając obok Melkiora, ten spojrzał na nią unosząc brwi - Idzie tu przynajmniej 20 sztuk, patrol wystrzelał kilku, bez strat własnych.
- ÂŚwietnie, a fort?
- Stoi, mury solidne. Widać że remontowany. Zauważono tam pewnego osobnika w pełnej zbroi. Wampir? W płycie?
- Cholera ich wie, może to ktoś ważny? Brakuje mi wywiadu ojca... jedyna rzecz jakiej mi po nim szkoda.
- Nie mów tak, nadal jesteś zły na to?
- Tu nie chodzi o tytuły i ziemię, na to trzeba zapracować i zasłużyć. Chodzi o reputację i łatkę "syna tego szalonego dracona". A w naszej branży reputacja to wszystko.
- No, w sumie racja.