Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pewnej mroźnej nocy

<< < (18/25) > >>

Funeris Venatio:
W pewnym momencie zgasła pochodnia. Nora rozszczekała się nie na żarty, woda za nimi chlupała jak oszalała, a Artur wyraźnie i wprost powiedział, że jak wyjdzie stąd żywy, to przestanie pić w trakcie pracy. Ruszyli bardzo szybkim krokiem do przodu, rękoma i wypaloną pochodnią macając teren przed sobą i próbując nie wpaść na nic niespodziewanego. Po kilkunastu, może kilkudziesięciu sekundach naprawdę szybkiego i nerwowego marszu, ujrzeli światełko w tunelu. W przenośni i jednocześnie jak najbardziej dosłownie. Najpierw zamajaczyła pojedyncza, rozlewająca się plamka, z każdą chwilą powiększała się, aż wreszcie zaczęła razić swoim blaskiem. Stanęli więc na skraju tego zjawiska, oślepieni, oszołomieni. Mogli wejść w to światło, które było tak jasne, że nie widzieli nic, co znajdowało się za jego ścianą. Mogli też zawrócić...

Szarleǰ:
Kanclerz uniósł rękę na oczywistą wysokość, zasłaniając twarz przed oślepiającym blaskiem. Po kilku godzinach spędzonych w ciemnościach nie zdziwiłby się, gdyby to zwykłe, dzienne światło tak na nich zadziałało. Nawet jeśli nie było to wyjście na powierzchnię, odnalezienie tajemniczego źródła światła w tym miejscu napawało ogromną nadzieją na wydostanie się stąd żywym i pomimo, że Artur składał obietnice, które chyba miały na celu przekonanie bogów, że warto utrzymać go przy życiu, to Szarlej odwrotnie - zaręczył, że jeśli uda mu się przeżyć, to wypije w Obieżyświecie calutką beczkę miodu. Uznał, że skoro znaleźli się w takiej sytuacji, to chyba bogowie tak czy siak za nimi nie przepadają.
- Sprawdźmy co to, Arturze - rzekł w stronę rycerza i ruszył w kierunku światła.

Funeris Venatio:
No i weszli. Znaleźli się w niedużym, chociaż bardzo dobrze oświetlonym pomieszczeniu. Przed przekroczeniem progu mogłoby się wydawać, że wchodzą do jakiejś wielkiej kawerny, bądź naprawdę wychodzą na światło dzienne. Ta niewielka komnata nie była jednak na zewnątrz. Gdy Artur, Szarlej i Nora do niej weszli, przez chwilę byli całkowicie oślepieni. Po kilku sekundach zaczęli odzyskiwać wzrok i ujrzeli, że komnata ma kształt idealnego sześcianu. Równe, gładkie ściany, wykonane z czarnej skały, bardzo możliwe, że wulkanicznej. Jakieś siedem metrów na siedem, również mniej więcej tyle wysokości. Artur obejrzał się wokół siebie, by znaleźć źródło światła, lecz nigdzie go nie dostrzegł. Wewnątrz było po prostu jasno, jakby był dzień, a Słońce schowało się gdzieś za chmurami. Z wielkim niezadowoleniem kompania szybko spostrzegła, że tunel którym tutaj weszli... przestał istnieć. Za ich plecami znajdowała się jednolita, zwarta i nieprzeniknięta ściana.

Szarleǰ:
Mina Szarleja ni w połowie nie oddała jego zaskoczenia, kiedy odkrył, że tunel zniknął. A warto dodać, że trudno o bardziej zdziwioną minę. Spojrzał na Artura, lecz nie zdołał wykrztusić z siebie żadnego słowa adekwatnego do zaistniałej sytuacji. Odwrócił głowę, by nie prowokować rycerza do wygłaszania opinii na temat jego decyzji, a zaczynał mieć wrażenie, że Artur ma już w zanadrzu jakąś kwiecistą wiązankę, zapewne upstrzoną całym wachlarzem rozmaitych przekleństw i wymyślnych obelg, skierowaną rzecz jasna w jego stronę. Oczywiście tylko na wypadek gdyby miał już pewność, że nie uda im się stąd wydostać. Mogła to być jednak tylko bujna fantazja, która momentami ponosiła Szarleja i skłaniała do nadinterpretacji niektórych faktów.

Mimo wszystko, odwrócił się jedynie na pięcie i z rezygnacją rozejrzał się po pomieszczeniu, z wolna dreptając dokoła. Wzrok zdążył przywyknąć do natężenia światła, jakie panowało w tym miejscu, zatem w kanclerzu wciąż tliła się iskierka nadziei, iż uda mu się coś zauważyć, odkryć coś szczególnego. I żywił również nadzieję, że to wymarzone odkrycie nie okaże się dowodem na to, że znajduje się właśnie w celi śmierci.

Funeris Venatio:
Na środku sali, dokładnie w centrum, coś błysnęło. Jakiś niewielki przedmiot, zapewne nie większy niż połowa kciuka, odbijał światło nieznanego pochodnia, dając refleksy niemalże z każdej strony, z której się na niego patrzyło. Ów przedmiot leżał na podłodze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej