Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pewnej mroźnej nocy
Funeris Venatio:
Zapadlisko zatrzymało się jednak jakoś w połowie drogi między ruszanym piedestałem i stanowiskiem, gdzie znajdowała się Nora.
Szarleǰ:
Gdy grunt przestał się zapadać Nora zatrzymała się nieco zdezorientowana. Podobnie zresztą jak i Szarlej.
- Wygląda na to - podjął - że to fałszywy alarm. Chodźmy dalej.
Nie był pewien, czy takie postanowienie nie rozczaruje aby Artura. Mimo to wiedział, że musi zaryzykować. Wzruszył jedynie ramionami i ruszył w kierunku drugiego piedestału. Miał nadzieję, że uda mu się tam dotrzeć bez żadnych komplikacji. Poza tym, jeśli sytuacja by się powtórzyła, i grunt ponownie zacząłby się zapadać, to istniała szansa, że poziom wody opadnie i będą mogli ruszyć w dalszą drogę. Na to przynajmniej liczył kanclerz.
Funeris Venatio:
Zapadlisko biegło jednak tylko i wyłącznie brzegiem, zatrzymało się jakieś dwa, może trzy metry od wody. Było długie i wąskie. A że podłoże w dużej mierze wyłożone było kamieniem, to woda trzymała się ściśle i nie przenikała zbytnio na niższe warstwy gruntu. A do drugiego piedestału doszli spokojnie, bez żadnych wypadków. Wyglądał identycznie jak ostatnim razem.
Szarleǰ:
Szarlej bez większego zastanowienia pewnym krokiem podszedł do drugiego piedestału, dając znak Arturowi, by poczekał z tyłu. Przeskoczył zalegającą dokoła stertę kości i uczynił dokładnie to samo co w przypadku pierwszego. Złapał za stożek wetknięty w jeden z otworów i wyciągnął go. Tym razem jednak wiedział czego mógłby się spodziewać, natychmiast ruszył więc w tył, by zapadający się grunt tym razem mu nie zagroził. Właściwie to zaczął biec w stronę wyjścia.
Funeris Venatio:
No i stało się dokładnie to samo. Naprawdę. Tylko że w drugą stronę, jak można się spodziewać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej