Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pewnej mroźnej nocy

<< < (6/25) > >>

Funeris Venatio:
Nora zachowywała się spokojnie, nie szczekała, nie zwracała na nic uwagi. Siedziała sobie spokojnie, czekając na swojego pana, który oddalił się, wszedł do jeziora, poszedł w głąb. Pochodnia Artura oświetliła tych kilka, może nawet kilkanaście metrów wokół nich, więc Szarlej dostrzegł więcej szczegółów wokół siebie. Mniej więcej w miejscu, gdzie stracił grunt pod nogami, nie było nic ciekawego. Gdy zaczęli się jednak cofać, rycerz zwrócił uwagę Kanclerza na to, że po ich lewej stronie, kilka metrów w stronę ciemności, tworzące się na wodzie kręgi jakoś dziwnie się rozchodzą. Na początku biegły spokojnie, interferując wzajemnie, wygaszając się i wzmacniając w miejscach spotkania. W pewnym momencie całkowicie się jednak wykrzywiały, jakby spod wody, tuż pod jej powierzchnią, wyłaniał się jakiś kształt, jakby coś tam było. Byli około trzydziestu metrów od brzegu, od miejsca, gdzie czekała Nora. Nie było widać żadnych ścian zewnętrznych ani krawędzi tego jeziora, były skąpane w mroku.

Szarleǰ:
- Idź przodem Arturze - polecił rycerzowi. - Sprawdźmy co to jest - dodał, wskazując mu miejsce na tafli jeziora, w którym rozchodzące się fale natrafiały na przeszkodę. Szarlej również z wolna podążył w tamtym kierunku.

Funeris Venatio:
Gdzieś za dwójką ludzi coś chlupnęło, na moment wyłaniając się z wody i szybko znikając, czego Szarlej z Arturem dostrzec jednak nie mogli. Niespodziewane jednak uderzenie o powierzchnię podwodnego jeziora wywołało solidny dreszcz emocji, który spłynął na nich gwałtowną falą. Nora pierwszy raz dała o sobie znać, zaczynając przez moment przeraźliwie szczekać, kierując łeb prawdopodobnie w stronę źródła plusku. Trudno było to określić, gdyż zasięg pochodni nie pozwalał ani na dostrzeżenie Nory, ani niczego, co działo się dalej niż dziesięć metrów od nich.
Tymczasem owym przedmiotem okazało się bardzo regularny, prostokątny podest z wydrążonymi weń dwoma otworami. Miał szerokość około metra, wysokość minimalnie mniejszą od powierzchni wody, czyli metr z około dwudziestoma w tej chwili centymetrami, i długość mniej więcej dwukrotnie większą od szerokości. Otwory w bryle były idealnie okrągłe, zwężające się w głąb, jakby w kształcie stożka. Szarlej mógł włożyć do nich swoją pięść, która weszła niemalże całkowicie.

Szarleǰ:
Kanclerza rzeczywiście przeszył lodowaty dreszcz. Sam nie wiedział, czy wywołało go przeraźliwe ujadanie Nory, czy może ruch tajemniczego stworzenia zamieszkującego to podziemne bajoro. Zdawał sobie jednak sprawę, że ma nad nimi zdecydowaną przewagę i próba wycofania się w tym momencie mogłaby się okazać ostatnią rzeczą, której spróbują dokonać. Martwił się przede wszystkim o Norę, miał jednak nadzieję, że w razie zagrożenia ta zdąży się oddalić na bezpieczną odległość, a stworzenie, które tutaj żyje nie będzie w stanie jej dosięgnąć na suchym gruncie.

Podest był intrygujący, jednak jak do tej pory nie przypominał mu niczego konkretnego. Pomyślał jednak, że może to być dobra okazja by rozprawić się z zagrożeniem. Postanowił zrealizować swój plan i pomimo, że wciąż nie wiedział co to właściwie jest, wdrapał się na bryłę.
- Dasz radę? - zapytał Artura, wyciągając pomocną dłoń. W końcu wymagało to od niego trochę więcej wysiłku ze względu na to, że zbroja ważyła swoje, podobnie jak przemoczone ubrania.

Funeris Venatio:
Artur jednak nie próbował się wspiąć na bryłę, gdyż nie widział sensu. Jeżeli coś miało ich zaatakować w wodzie, to raczej nie będzie miało najmniejszych problemów, by ściągnąć dwójkę ludzi z owego podestu, na który wlazł Kanclerz. Artur wolał wrócić na brzeg, stamtąd zastanowić się co przedsięwziąć, na pewno nie zostawać pośrodku ciemności z jedną tylko pochodnią. Przedstawił swoje myśli kompanowi tej podróży pod miasto Efehidon.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej