Tereny Valfden > Dział Wypraw

W drodze do Metr

<< < (6/9) > >>

Melkior Tacticus:
Karl oberwał drugą drugą strzałą, tym razem w bok. Zza krzaków wyskoczył koleś ze sztyletem w ręku i biegł w twoją stronę. Z oddali dało się słyszeć tętent koni.

http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/K%C5%82usownik

Yarrin:
Nie było czasu na zabawy, trzeba było zakończyć to szybko. Najemnik z mieczem w neutralnej pozycji dał przeciwnikowi "sygnał", że jest odsłonięty i śmiało można go atakować. A raczej próbować, bowiem gdy bandyta był już blisko i wysunął się, żeby dźgnąć sztyletem, Yarrin odskoczył na bok i wykonał pchnięcie chcąc wtopić się w klatkę piersiową. Zwinny rywal zdołał się uchronić przed śmiercią i będąc tym razem zdecydowanie bliżej niemal udałoby mu się ugodzić Yarrina w brzuch. Wymiana ataków i uników trwała jeszcze chwilę. Najemnik unikał kolejnych ciosów cofając się do tyłu, bandyta z kolei raz za razem wychylał się do przodu próbując w końcu dosięgnąć uporczywego przeciwnika. W końcu zmęczony wychylił rękę ze sztyletem zbyt wolno. Yarrin zrobił szybki zamach z góry, miecz ugrzązł głęboko w ręce. Spanikowany strzelec wypuścił sztylet i zaczął przerażająco wrzeszczeć. Najemnik pociągnął ostrze do siebie, żeby je oswobodzić, a przeciwnik jeszcze bardziej zawył z bólu. Okropne lamenty skończyły się, gdy valfdeńska stal zagościła w jego bebechach i wyszła drugą stroną na światło dzienne. Młody rzeźnik trzeci raz już wyjął swój oręż z konającego i pobiegł od razu do Karla.

Melkior Tacticus:
Wtedy z lasu wyskoczyło jeszcze dwóch, ty byłeś zmęczony a jeździec którego już widziałeś był już blisko. Bandyci odwrócili się, pierwszemu rązrąbała łeb niemal na pół, ostro zawróciła konia i po szybkiej wymianie ciosów kolejny bandzior leżał na ziemi. Tym razem bez ręki. Z konia zeszła odziana w szarawy czy też grafitowy pancerz czarnowłosa, krótko ścięta kobieta. Nosiła płaszcz z insygnium Bękartów. Karl jęczał chyba bardziej niż musiał...

- Jestem Irina, a ty miałeś szczęście wojowniku. - wzięła z juków apteczkę i dwie mikstury i podeszła do rannego kupca - Karl ty gruba skąpa szmato... eskortowałeś go nie?

Yarrin:
Yarrin odetchnął z ulgą, gdy zbliżający się jeździec okazał się wsparciem, a nie kolejnym zagrożeniem. Gdyby musiał walczyć dalej, prawdopodobnie skończyłaby się jego dobra passa. Na plecach wojowniczki zauważył ten sam symbol co u Samuga w Efehiden. Zastanawiał się co ona tu robiła. Czyżby to zaplanowana pomoc na wypadek, gdyby mi coś nie poszło?
- Oczywiście, sam nigdy nie pojechałby w te strony. Yarrin, wykonuję zlecenie Samuga - przedstawił się. - Mógłbym wiedzieć co robisz w tym miejscu? Nie spodziewałem się, że spotkam w Revar kogoś z Bękartów.
Wojownikowi nie za bardzo podobała się pomoc ze strony Iriny. Oczywiście, nie żeby miał jej za złe ocalenie mu życia, ale jeśli zda o nim negatywny raport, to będzie mógł zapomnieć o dołączeniu do Bękartów. W końcu dał się zaskoczyć bandytom, a kupiec którego miał chronić został zraniony. Nie wszystko poszło tak jak miało pójść.

Melkior Tacticus:
- Samug, i wszystko jasne. To czwarty konwój Karla, i trzeci zaatakowany w tym miesiącu. Ten dureń nie powinien wysyłać rekrutów w pojedynkę na takie misje - Karl został opatrzony, bardzo jęczał, zupełnie jakby umierał a nie nie umierał... - Wracam z Metr, a raczej z okolicy bo droge blokują "partyzanci", okolica zrobiła się nie przyjemna, wszędzie pełno wampirzych banitów. Kurwa... z roku na rok jest tam gorzej. Ale nikt nam nie chce zapłacić za pozbycie się problemu tyle ile byśmy chcieli. Wracamy do miasta, on nie dojedzie do Metr. Znaczy dojedzie, ale te jego jęki słychać z daleka a dzisiaj z jednym wampirem już walczyłam...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej