Tereny Valfden > Dział Wypraw
W drodze do Metr
Yarrin:
Młodzieniec przestraszył się, gdy grot strzały zatopił się w biodrze kupca, a z lasu wybiegło 2 bandytów. Element zaskoczenia zdecydowanie na niego podziałał, nie był jeszcze tak doświadczony, żeby reagować natychmiastowo na niebezpieczeństwo. Także przewaga liczebna (Karla nie brał pod uwagę) chwilowo go sparaliżowała. Szybko podsumował, że w lesie musi być jeszcze strzelec, więc jest 3 na 1. Wyskoczenie z wozu równałoby się samobójstwu. Do głowy wpadł mu pewien pomysł, co prawda ryzykowny, ale co mu zostało do stracenia.
- Kładź się - krzyknął tak, żeby usłyszał go tylko Karl i sam położył się z obnażonym mieczem na ile było to możliwe. Jego plan polegał na tym, że zamierzał poczekać aż bandyci zbliżą się do wozu na zasięg jego miecza. Wtedy szybko wstanie zabijając z zaskoczenia jednego z nich. Być może pomyślą, że Yarrin stchórzył, dlatego się schował.
//Nie wiem czy dobrze wywnioskowałem, że jest jeszcze strzelec, ale ci bandyci standardowo nie mają łuków :P.
Melkior Tacticus:
//Owszem, strzelec gdzieś tam jest ;)
Bandyci podeszli pod wóz, jeden zdążył doskoczyć do kupca i zdzielić go po łbie by zacząć go oskubywać ze złotych pierścieni. Drugi zaszedł od tyłu by sprawdzić pakę... nie spodziwał się że ty tylko na to czekałeś.
Yarrin:
Bandyta nie nosił żadnej zbroi ani tym bardziej nie miał chronionej szyi, toteż Yarrin z łatwością wtopił Gniewną Stal w szyję zaskoczonego łupieżcy. Wtem trzymając mocno rękojeść wyskoczył z wozu. Miecz uwolnił się z konającego ciała, a jego właściciel od razu ruszył w obronie Karla.
Melkior Tacticus:
Drugi nieco zaskoczony dobył miecz i sztylet i ruszył do ataku.
Yarrin:
Najemnik Karla pozwolił przeciwnikowi zaatakować pierwszemu. Gdy ten zamachnął się, Yarrin zrobił unik i trzymając dystans przed sztyletem wychylił się próbując ugodzić rywala w tors. Ten cofnął się, by zaraz znowu zaatakować mieczem. Yarrin silnie uderzył w wrogi miecz wytrącając go z ręki właściciela, który próbował jeszcze ugodzić najemnika sztyletem, ale o wiele większy zasięg Gniewnej Stali zrobił swoje. Bandyta padł na kolana z ostrzem w torsie. Młodzieniec odepchnął ciało butem i płynnym ruchem wyciągnął swój oręż. Nie czekając na brawa i oklaski zaczął biec za wóz, żeby schronić się przed ewentualnym ostrzałem. W czasie biegu zerknął też jak się trzyma Karl.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej