Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ci cholerni kłusownicy
Demetris:
-Co? Na litość będziesz mnie teraz brał? Wstawaj. Mówże co za jeden. Bądź grzeczny to zabiję cię szybko i bezboleśnie, o ile tak się da łukiem... Nie mam żadnego interesu w tym, by zachować cię przy życiu. No nie, sam się chciałeś zabić? ÂŚmieszny jesteś, chłopczyku! Tchórz! Tylko nie narób w gacie. Elfki z łukiem nie widziałeś? Mów, bo mi spieszno- warknęła i splunęła na ziemię. I tak miała go zabić, a lepiej by było żeby coś sensownego powiedział. Może długoucha dowie się czegoś ciekawego? Ot, zawsze warto pytać. Kto pyta, nie błądzi.
Melkior Tacticus:
- Co ja mam kurwa powiedzieć?! - tu zlał się w gacie - Kurwa! Oszczędź kobieto! Straży czy chłopom oddaj! Wole więzienie niż od baby zginąć!
Demetris:
-A niech cię wilki zeżrą oszczańcu- i to były ostatnie słowa jakie chłopak w życiu usłyszał. Bo to, że od baby nie chce zginąć, kompletnie rozeźliło długouchą. Puściła napiętą cięciwę. Strzał z bliska musiał być śmiercionośny. Grot wbił się głęboko w pierś mężczyzny. Związać go nie chciała, bo gdyby ktoś go znalazł zaraz by opowiedział o rudej elfce z piórkami we włosach. Nawet ślepy by ją dorwał! I miałaby cały kłusowniczy światek na swoich plecach. Nawet na grzyby spokojnie nie mogłaby iść. Fuknęła coś pod nosem. Nie wiedziała jaki tu ludzie mają stosunek do kłusownictwa, a jaki do zabójstwa. Wolała zlikwidować problem i zniknąć po cichu, nie chwalą się zbytnio. Bo niby miałaby ich wlec do straży!? Tfu! Użerać się z takim ścierwem... Dbała o swój własny nos i sakiewkę. Kłusowników w lesie nie ma, to i ona powinna się zmyć z tych stron.
Melkior Tacticus:
A szczeniaczek wilka w klatce na zewnątrz zaczął skamleć. ;[
Demetris:
-Cicho pchlarzu. Dziś jest twój szczęśliwy dzień- rzekła wyjmując szczenię z klatki. Acha, a jeszcze wcześniej odzyskała swoją strzałę, jeśli nie była uszkodzona! -No, uciekaj mały- szepnęła i stała tak nad nim czekając, aż wróci do lasu. Pojęcia nie miała jak go do tego zachęcić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej