Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ci cholerni kłusownicy
Melkior Tacticus:
Wtedy pozostała dwójka spanikowała, jeden wstał i zaczął szukać łuku i strzał, drugi padł na ziemię i czołgał się w stronę namiotu. Ten z łukiem usiłował nałożyć strzałę na cięciwę.
//Nadal cię nie widzą
Demetris:
-Nie wymkniesz mi się...- mamrotała do siebie gdy nieudolnie próbowała nałożyć strzałę na cięciwę. Udało jej się jednak zrobić to dość szybko, gdyż tamten kłusownik był zdezorientowany i wciąż nie wiedział gdzie w ogóle swój pocisk celować. Mógł się sugerować trupem swego kolegi ale na to nie było czasu. Bowiem właśnie wtedy Demi wypuściła kolejną śmiercionośną strzałę w jego stronę. Grot wbił się w okolicy serca, dość celny strzał. Elfka pochwaliła siebie w duchu, że pokonała innego łucznika. Jęknął i opadł na kolana a potem twarzą na ziemię, prawie w samo ognisko. Co z tego, że tamten jej nie widział! Liczyło się i już.
Teraz tylko dorwać trzeciego... wygląda na to że nie miał broni przy sobie.
//strzały odejmę jak pozabijam wszystkich
Melkior Tacticus:
Trzeci wlazł do namiotu. Zapewne trząsł się ze strachu.
Demetris:
Demetris skradała się po cichu. Te 40 metrów przemierzyła zaiste z elfią gracją nie zahaczając o ani jedną gałąź; tak się starała. ÂŁuk wciąż tkwił w jej ręce. Musiała podejść blisko obozowiska by odnaleźć tego ostatniego...
-ÂŁadnie to tak zwierzątka zabijać?- powitała go, nogą odsłaniając wejście do namiotu. Miała go na celowniku.
Melkior Tacticus:
- Nnnie strzelaj! Pppodddaje sie! Leżał z podniesionymi rękoma, trząsł się jak galareta, tuż obok leżał nawet sznur...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej