Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ci cholerni kłusownicy

(1/11) > >>

Demetris:
Nazwa wyprawy: Ci cholerni kłusownicy
Prowadzący wyprawę: Malkior Tacticus
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Chęć dołączenia do Bękartów Rashera
Uczestnicy wyprawy: Demetris


Phi! Pięta palce... Dobre sobie. Choć nie takie odległości zdarzało jej się pokonywać pieszo. A droga nie bywała łatwa. Te północne trakty... zmora podróżnych, pełne błota, aż konie grzęzły z wozami. Wtedy szło szybciej przejść pieszo niż tłuc się z całym dobytkiem zapakowanym na cztery koła zapadnięte w błoto.
Gmina Leamis- to stwierdzenie też niewiele jej mówiło. Być może kiedyś coś jej się obiło o długie uszy, ale ona kiedyś nie dbała ani o to jaki był dzień, ani gdzie się znajduje. Wędrowała od karczmy do karczmy dorabiając w miarę uczciwie.
Ruszyła na południe miasta. O ile tutaj wiedziała, że rzeki znajdują się na południu właśnie, i musi kierować się nieco na lewo ( w dość dużym uproszczeniu), to poza Efehidonem, w lesie, na trakcie, gdzie każdy jest zajęty swoimi sprawami... Może być ciężej. Ale i tam zdarzają się drogowskazy. Demi jest dość naiwna...
Odwróciła się na pięcie od punktu rekrutacyjnego. Jedyne co ją motywowało to chyba te grzywny... Tak, zdecydowanie grzywny. Na szczęście zadanie w lesie to nic trudnego dla elfki.
Marszem pokonywała ulice stolicy dążąc na południe. Po drodze wypatrywała wozu, albo kogo by tu spytać o drogę lub podwózkę. Południowy wschód... Możliwe, że to wcale nie jest daleko od w miarę znajomych stron.

Melkior Tacticus:
No trochę to było, przejechać pół kraju by ubić paru obwiesi za marne grosze. Ale taki już los najemnika. Elfka dotarła pod połudnową bramę wychodzącą na podgrodzie. Wozów i podróżnych było tu sporo.

Demetris:
Zaczynało robić się zimno, z resztą atunus też do ciepłych nie należy.
-Woźnico! Weźmie pan szczupłą elfkę na wóz? Ważę tyle co piórko! zawołała do jednego z podróżnych którzy tu się kręcili i jechali mniej więcej w pożądanym przez nią kierunku. -Mogę chronić towary czy to tam pan wiezie- dodała obrzucając okiem na zawartość wozu. -To jak, hę? Załapię się?

Melkior Tacticus:
Zaczepiłaś jakiegoś starszego chłopa z wozem pełnym siana.
- A proszę. Daleko wam droga prowadzi?

Demetris:
-Dzięki panie!- wskoczyła na wóz uśmiechnięta. A na siane było miękko. -Do Leamis. Daleko, nie? Mam tam zająć się kłusownikami... Mam nadzieje na jakiś zarobek. Skromy bo skromny, ale uczciwie (w miarę) wypracowany. A pan dokąd?- pytała rudowłosa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej