Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ci cholerni kłusownicy
Demetris:
I owszem, miała na sobie nędzną koszulinę. Gdy wróci do stolicy to zadba o odpowiedni ubiór.
Demetris szła i szła. Od czasu do czasu odgarniała włosy za długie uszy, rozplotła po drodze kilka swych drobnych warkoczyków. A jednak nie chciała brnąć w ciemności choć skąd teraz skombinować światła?... Poza tym, gdyby miała pochodnię a przyszłoby jej walczyć, musiałaby ją wyrzucić i brać się za łuk. Westchnęła do siebie.
Szła wzdłuż rzeczki wypatrując jeziora. I nasłuchiwała czy jakie licho się koło niej nie plącze.
Melkior Tacticus:
Elfka wypatrzyła kogoś, nad rzeczką jakieś 33m. z przodu w pięknych okolicznościach przyrody pewien typ z pod ciemnej gwiazdy oddawał mocz do owej rzeczki. Był to zapewne kłusownik bo obok niego leżał wypchany wór.
//Jesteś w lesie, w koło pełno krzaczków i drzew, on cię nie widzi.
Demetris:
//Jest ciemno czy nie?
-ÂŁadnie to tak rzekę zanieczyszczać?!- krzyknęła do jakiegoś faceta. Przy nodze miał pełen wór... Czyżby to zdobyte trofea ze zwierząt? Szła powoli w jego kierunku, ręką sięgając po łuk i strzałę. -Wstydź się pan!- odparła i splunęła na ziemię. -Gorzej niż ze zwierzętami!
Melkior Tacticus:
//No jest ciemno. Tak w ogólę gratuluję taktyki :P
Człowiek też sięgnął po łuk i strzałę celując w elfkę.
- A ty co? Kolejjny świr z Konkordatu? Spieprzaj stąd elfia szmato, to nasz teren, znajdź se inny las...
Demetris:
//no wiem, trochę zwaliłam sprawę xd Trudno, Demi niedoświadczona a mi w takich sprawach nigdy nie szło hahah :)
-Niech to szlag- warknęła do siebie rozeźlona elfka. -Co!? ÂŻaden świr! I sam jesteś z Konkordatu!- Ona też sięgnęła po swój łuk i strzałę, a co! I będą teraz tak stać i patrzeć się na siebie aż ktoś pierwszy nie wystrzeli. Ale to ona miała lepsze oko. Może walczyć nie umiała, ale celnością mogła się pochwalić. -Pies szczał na wasz teren. Odłóż łuk to nic ci się nie stanie!- Demi próbowała być groźna ale kto by bał się dziewuszki z piórkami we włosach i warkoczykami? Może w ciemnościach kłusownik tego nie dostrzeże? Elfka lekko jęknęła niezadowolona z siebie. -Nie będziemy tak stać aż mnie wezmą na sądny dzień- zniecierpliwiła się. I zrobiła krok w bok, bliżej drzewa. Cholera wie jakiego, być może wśród tych krzaczorów człowiek jeszcze się nie rozeznał i nie namierzył dobrze ostrouchej. Naiwnej ostrouchej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej