Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mrok skryty w cieniu. Eventarii
Canis:
- Kopalnia czarnej rudy? A dokąd zmierzasz w ogóle? Bo kopalnia czarnej rudy jest przy mieście El Mafri. Tam nikogo nie wpuszczamy. W kopalni roi się do Czarnych wiwern, w sęsie w terenach kopalni. najdalej co można jechać to jak ten gospodarz, do Eventari, tam odbudowujemy miasteczko, dużo ludzi zwłaszcza górnicy się tam przenoszą i sprowadzają.
- Panie weź pan tą żabę ze sobą i możesz pan jechać. Chłopaki zostawcie już ten wóz bo żarcie się zepsuje. - kilkunastu strażników odstąpiło tym samym od wozu i jego przeszukiwania, zaś wieśniak zwrócił się do straznika.
- Oj dziękuję ci łaskawco. - odpowiedział gospodarz i zaprosił cię ręką do siebie.
Wiejski chłop w podeszłym wieku ruszył do konia i usiadł na wozie z przodu, zrobił ci miejsce obok siebie i dłonią zaprosił.
- To ty do kopalni? Nie wyglądasz zbytnio na zatwardziałego zabijakę, dobrze, ze ze mną pojedziesz, jeżeli chcesz oczywiście, jest niebezpiecznie w dżungli, wszędzie bandyty, trabliny i zębacze, cholerstwa okrutne... - mówił do ciebie przejęty.
Vernon:
- W takim razie dziękuje za pomoc. - powiedział do strażnika i powoli wsiadł na wóz, podał ręke gospodarzowi w geście powitania i powiedział -Witaj, nazywam się diego Vernon. Zabijaką nie jestem lecz znam się co nieco na myślistwie. - powiedział pokazując na swoje szpony i łuk.
Canis:
- O kurde! Pierwszy raz widzę takie coś! a jak tym się posługujesz? Jak takimi się walczy? możesz coś o nich powiedzieć? jak się zakłada, czy jaka jest budowa? Wybacz prostemu człowiekowi, ja życie na wsi spędziłem, goniąc za bogactwem przeprowadziłem się tutaj i co rusz napotykam nowe rzeczy, ale takich o pazurów to nie widziałem jeszcze! - Wskazał na szpony na twoich rękach, zamieniał się w słuch, a jednocześnie gnał konia.
Mijaliście łąki pełne zbóż gotowych do kosy, zaś w oddali dojrzeliście na horyzoncie dżunglę, gdzie pracowali drwale dalej prowadząc wyręby. Jesień! ale tutaj nie odczuwa się zimy, gdyż i w tym momencie temperatura sięgała 25 stopni, a słońce zaczynało zachodzić.
Vernon:
Zaczął opowiadać o nich tyle ile wiedział - Zakłada się je na ręke tak mniejwięcej do kciuka - wskazał na swoją ręke a konkretnie na metalowy uchwyt i mówił dalej - tak się to zakłada, a budowa to jak widać to metalowy taki uchwyt aby się trzymało na ręce i te trzy pazury, razem to tworzy całą broń, szpon. Jak się walczy, no w miarę prostu jak dzikie zwierzę. - zaśmiał się trochę i kontynuował - Jest to w miarę proste, najlepiej jest wbić szpon w ciało a jak chcesz szybko uśmiercić ofiarę to najlepiej uderzać w strategiczne miejsca takie jak szyja, twarz, znasz się trochę na myślistwie? Jak tak to najlepiej uderzać w takie miejsca w które strzelasz z łuku jak polujesz na jakieś zwierzę. - powiedział i się uśmiechnął.
Canis:
- Ja pierdzule! Czego to sie człowiek jeszcze dowie o tym świecie! - mówi zafascynowany. - A to jak? Do kopalni jedziesz? A co tam będziesz robił? Czemu do kopalni?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej