Tereny Valfden > Dział Wypraw

Test zaufania #3 Salazara. Służąc pomocą, walcząc o pokój.

<< < (7/9) > >>

Canis:
- Królu... wystarczy znaleźć osobę, która zajmowała się tymi przepływami, księgi skarbowe, urzędnik który to konto mu zakładał i opiekował się nim...

- Gdzie są dokumenty, które zawierają te dane o tym koncie i jakie pieniądze przez nie przepływały. Kto się tym zajmował w urzędzie? ile forsy zostawił lub zabrał ten Vald? - Mówił niecierpliwie dzierżąc sztylet i podchodząc do klatki piersiowej. przyłożył mokre otrze i rozciął elementy ubioru i przyłożył do mostka ostrze. - Nie zmuszaj mnie...

- On odpowie, głupi nie jest... wie że to koniec podróży... Tylko ten krok go dzieli od końca męki, szkoda frasować lekarza.

Hagmar:
- Ja... osobiście aaa ... prowadziłem konto Spaliłem wszystko ranoooooo! Zostawił tu pół miliona w grzywnach, wynósł 3...

Canis:
- Zatem królu już wiesz ile grzywien zostawił a ile wyprowadził... a teraz trzeba ulżyć w cierpieniu. Jednakże cierpliwość jest cnotą, a ja nie należę do cnotliwych ludzi. Cierpliwość się skończyła gdy straciłeś drugie oko. - Mówił z uśmiechem na twarzy.

Dzierżąc swój sztylet wbił go w mostek na wysokości serca godząc w kość mostka, jednocześnie rozcinając ją, żebra w tym miejscu od pękły od kości w wyniku nacisku i 3 żebra ochronne serca zostały poluzowane i wyrwane od kości. Jednocześnie raniona została tchawica na rozwidleniu co zaczęło powodować krwawienie do wnętrza i powolnie zalewać płuca krwią powodując dławienie. Zabieg był konieczny, uniemożliwiał sprawne krzyczenie z bólu,k gdy pozbędzie się serca.

Salazar tracąc czas i wiedząc jak jest cenny, by żył w momencie odsłonięcia serca pacjent, udeżył sztyletem po lewej stronie piersi w okolicach lewego sutka rozcinajac ubiór i godząc miedzy kości żeber, raniąc też płuca, minął serce o parę cali oraz żyły. Następnie energicznie wyciągnął sztyet i odsłaniajac elementy ubioru energicznie naziął skórę do samych żeber rozcinajac mięśnie. Zerwał płat skórny z "cyca" krasnoluda i dojrzał poluzowane żebra, siłowo je naginając i wyrywając odchylił je. dotarł do płuc, nie mógł ich rozsunąć, więc delikatnie naciął boki lewego płatu, a krew zaczłęa lać się okrutnie, pacjent tracić przytomność kompletnie. Energicznie rozsunął fragment płatu i dojrzał gorejące serce spowalniające, bijące niemiarowo, nierytmicznie, ruchy w worku osierdziowym były skąpe ale jeszcze były. puścił sztylet i energicznie wpkładając rękę zacisnął na sercu i wyrwał. ciągnąc za żyły. serce stanęło błyskawicznie a pacjent zmarł.

Trzymając serce w dłoni całym będąc upapranym od krasnoludzkiej krwi, Salazar wstał z kolan i zwrócił się do króla.

- Także... czy znalazła by się toaleta abym mógł się delikatnie umyć? Może tez wyprać odzienie? I co robimy dalej? Bo trzeba by teraz trochę posprzątać... - Mówił odrzucając serce na zwłoki...

Hagmar:
- W głębi komnaty... Odparł krótko.
- Potem to sprzątną.

Canis:
Zatem poszedł w głąb komnaty i ściągając z siebie swoją szatę, stanął nago. Nachylając się nad stalową? wanną zaczął obmywać swoje ręce głowę i tors zmywając szmatami krew i płukając szmatę w wodzie co rusz, co chwilę. Gdy obmył ciało, wrzucił szatę do tejże samej wody i zaczął zacierać skórzany materiał. świeża krew, niezaschnięta jeszcze i gładka skóra kreshara, były dobre dla takich operacji, szybko spływała krew nie pozostawiając śladu. wyjął szatę z kadzi i wyżynając ją delikatnie osuszył po czym jeszcze znacznie wilgotną włożył na ciało. Po czym wrócił do króla.

- Zatem, królu, co robimy dalej? Nazwiska są, dane informacje są. Można działać dalej. Podjąć kroki względem tych osób, które wybyły z Ekkerund. Widzisz królu, bo ogólnie przysłał mnie tutaj Tyrr aep Nargoth, z karczmy Ukon Wacka. Mówił, że potrzeba mojej pomocy, może rady. Chyba... chociaż trochę pomogłem, więc moje dalsze pytanie, jak teraz mogę ci pomóc i jakie oczekiwanie miałbyś względem mnie, może Valfden? sporo mogę, jednak też są granice moich możliwości. Pomogę jak potrafię.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej