Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test zaufania #3 Salazara. Służąc pomocą, walcząc o pokój.
Canis:
Nazwa wyprawy: Test zaufania #3 Salazara. Służąc pomocą, walcząc o pokój.
Prowadzący wyprawę: Hagmar/Melkior Tacticus
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Szczególne warunki osobiste, zdolne do spełnienia przez Salazara Trevant
Uczestnicy wyprawy: Salazar Trevant
Zgodnie z poleceniem, wolą i prośbą, a także wyczerpująca informacją, pełen radości wypełniającej jego serce i duszę, mknął przez starówkę szkarłatnej krwi w kierunku Bruku Bohaterów szukając Hufca, znał trochę miasto, jednak nei na tyle by nie opierać się na wskazówkach Tyrra aep Nargotha w dziedzinie nawigacji po mieście, idąc tam szukał tej pięknej szczerozłotej bramy 4 piętrowej, musiał dojrzeć ten kolos z oddali, wierzył, że znajdzie tam straże gotowe mu pomóc albo go zatrzymać, zakuć w łańcuchy i zabić na publicznym procesie, ah, zawsze weselsze się robi popołudnie gdy się zabije dziwnego człowieka plątającego się na dzielnicy...
Hagmar:
W zasadzie to nikt na ciebie nie zwracał zbytniej uwagi. Byłeś jednym z wielu turystów, mieszkańców czy dyplomatów zmierzających do tej wielkiej bramy która wyrosła jakoś tak nagle gdy minąłeś w końcu wielkie koszary Hufca.
Wykuty w skale pałac z zewnątrz nie robi wrażenia, no może... Przed bramą stoi pluton ciężkozbrojnych krasnoludów, 2 baterie dział i 5 niedźwiedzi.
Canis:
Delikatnie podszedł do tej powitalnej świty.
- Witajcie panowie, Jestem Salazar Trevant, Najwyższy sędzia sądu Valfden, hrabia Tervor i baron Ikhar tu na Valfden... Chciałbym się spotkać a władcą tegoż miasta, Aggromorem. Dowiedzieć się szczegółów na temat kłopotów nękających miasto, jakie zasłyszałem. Czy władca znajdzie dla mnie chwilę, a wy wpuścicie mnie? - Zapytał i delikatnie skrzywił twarz w szczerym i życzliwym uśmiechu.
Hagmar:
- Ke? Siwy krasnolud spojrzał na ciebie, był zajęty nic nie robieniem jak pozostała część plutonu. Mówi się że gdy żołnierz czy strażnik zajęty jest niczym, to ABSOLUTNIE nie wolno mu przeszkadzać choćby metr dalej dokonywano masowego mordu. Czemu? Bo to zaburza wewnętrzne procesy myślowe i biologiczne. Strażnik wybudzony ze stanu nic nie robienia traci czujność i gotowość bojową.
- Pan se wejdzie. Odparł krótko chrzęszcząc zbroją gdy cie przepuszczał. Po chwili wrócił do dalszego wykonywania czynności wartowniczych w postaci opierania się o oburęczny topór z mithrilu typu "Zerwikaptur T-16".
Canis:
Wzruszył ramionami i podszedł do bramy i teraz był problem, jak takie wrota otworzyć? Naparł więc rękoma o wrota co by roztworzyć je i przedostać się do środka!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej