Tereny Valfden > Dział Wypraw

Test zaufania #3 Salazara. Służąc pomocą, walcząc o pokój.

<< < (5/9) > >>

Canis:
- Bo widzisz... Gyrdr - powiedział siląc się by dobrze wypowiedzieć imię. - Zdrada to bardzo miłe przestępstwo dla władzy. Skazanym za zdradę można być wówczas, gdy sam fakt zostanie wyraźnie stwierdzony zeznaniami dwóch świadków albo przyznany na publicznej rozprawie. Monarcha oraz Sąd Valfden mają prawo wyznaczyć kary za zdradę, ale nie mogą one dotknąć spadkobierców. Dopuszcza się jednak przejęcia mienia skazanego. Na twoje nieszczęście w tym momencie jest 3 świadków i dowody ciebie obciążające. Ty tutaj leżący. 10 minut to dobry czas by wymienić ci karę i ją wymierzyć, chociaż już została wymierzona bardzo sprawnie. Więcej. 10 minut starczy, byś zdążył dużo powiedzieć, wyjawić imiona i nazwiska przed swoim władcą, przed sądem Valfden. Być może król zechce okazać ci łaskę i skróci cierpienia z 10 minut, które będą się dla ciebie zdawać wiecznością pełną bólu i cierpienia. A atak na przyszłego monarchę, czy władczynię, jest bardzo mocną zdradą przeciwko królestwu... oj bardzo... - Powiedział z nieukrywanym uśmiechem radości :) .

Hagmar:
- Pierdol sie! Chociaż... - mówił z trudem - Nie wiem ile wiesz... ale tak. Rada chce sie pozbyć jego i dynastii... Sprowokować was do ataku... wtedy byłaby to zwykła mieścina na tej zasranej wyspie... a wtedy nikt nie dyktowałby praw do cechu rusznikarskiego...
- Przecie prace nad tym trwają idioto!
Nie na naszych zasadach... Kurwaaa... wy żądalibyście testów i chuj wie czego... I dzielnica mieszkalna dla obcych?
- Zasili to skarbiec, no i będzie to gest dobrej woli. Jesteś tak zaślepiony? Ile pieniędzy wywiozłeś larwo! I jak.
- Dużo. I Srak. Chuja nam zrobicie! Valfden i Ekkerund nie ma porozumień prawnych...
- Zaraz może mieć, prawda Salazarze?

Canis:
- Pozwolisz królu Aggromorze? - Zapytał schylając się i odpinając przy kostce sztylet, który wyciągnął. - Z mojego dawnego życia bardzo dobrze pamiętam sposoby zadawania cierpień... lubię swój zawód sędziego i mierzenia kar, nie zawsze w humanitarny sposób, oczywiście prywatnie i bez zbędnych świadków... myślę, ze to kameralne spotkanie było by dobrą okazją... Chętnie pomogę wydobyć informacji ile i jak wywiózł i żeby podał imiona, jestem dosyć dobry w te klocki...- mówił dosyć nieśmiało licząc na zgodę do przeprowadzenia delikatnych tortur...

- Dzielnica mieszkalna, podwójne obywatelstwa zakwaterowanie w obu miastach korzyść dla obu krajów zwłaszcza finansowa, zwiększająca też popyt i podaż na szereg artykułów, rusznikarskie także lecz nie tylko, metalurgiczne... nieważne.

- Podstawy prawne już są. Umowa miedzy naszymi krajami istnieje w formie ustnej, która jest dotrzymywana, przynajmniej na ile mi wiadomo. Spisanie tego to tylko formalność, a zwiększenie zależności jest możliwe, Valfdeński król, rada koronna i izba lordów z pewnością będą zadowoleni z uregulowania wspomnianych wówczas na festynie spraw i pogłębienia korzystnych stosunków i wartości. - Odpowiedział potwierdzając słowa Aggromora. - Moja obecność tutaj i teraz jest chyba jednym z najlepszych dowodów na to, że prace nad tym mogą rozpocząć choćby dziś i będą one wiążące.

Hagmar:
- Nie krępuj się Salazarze, gdyby nie to że mamy kilka minut to oddałbym ci elegancką salę tortur.

Canis:
A na twarzy Salazara zagościł serdeczny uśmiech. Lubił tortury, zawsze miał dużo czasu, zeby się wygadać i nie dać dojść ofierze do głosu. A jednak zawsze ofiary skrzętnie zdążyły odpowiadać na pytania, czy i tym razem tak będzie? Któż mógłby to wiedzieć.

- Zatem panie Gyrdr. - Zaczął rozmowę klękając przy lewej dłoni, uścisnął ją serdecznie, po cym puścił i chwycił za mały palec. - Jestem rad z tego spotkania tu w tej sali. - Skończył i przytrzymując dłoń drugą ręką, wyłamał palec na zewnętrzną stronę dłoni, i palec nienaturalnie wygiął się pod kątem prostym do dłoni. Musiał być chociaż jakiś krzyk.

- Wracając... Jesteś prezesem banku, to bardzo zaszczytna funkcja. - Powiedział łapiąc za kciuk od razu przytrzymując drugą swoją dłoń nadgarstek ofiary. - Jestem pewien, że robisz wszystko dla dobra tego kraju, tak jak i ja dzisiaj się staram. - Powiedział i kończąc to zdanie wyłamał kciuk przechylając go do ramienia. okrutny szczęk kości złamanie z przemieszczeniem i krwotok wewnętrzny murowane.

- Bo widzisz, byłem kiedyś podskarbim koronnym i też co nieco wiem o finansach... - Powiedział chwytając za serdeczny palec wyrywając z uścisku dłoni i przytrzymując ją swoją drugą, by móc ponownie wyłamać kolejny paluch. - I też wiem jakie to brzemię, ważne i trudne, pilnować by pieniądze nie rozchodziły się, by giełda nie szalała i wszystko było okej. - Powiedział wyłamując palec i przeginając go na zewnętrzną stronę.

Trzy palce niezdolne do ruchu bez nastawienia, upuszczenia krwi z miejsca wyłamań były niezdolne, trzy różne ogniska bólu generowały fakt, ze nie mógł ruszać tą dłonią, chociażby ze względu na ból, czy generowanie kolejnych strat na zdrowiu.

- Ale lubię swoją obecną pracę, sędziego i prywatnie zajmującego się, no nieoficjalnie i w zaciszu mojej własnej twierdzy, delikatnym sprawianiem tortur nielubianym osobom. - Powiedział podchodząc do nóg, nie stóp, nie nie, do nóg. Odwrócił się tyłem do twarzy swojego rozmówcy chwytając w miejscu łydki, zaś nogą stanął na udzie tuż za kolanem. Wyglądało to dosyć śmiesznie, ale niestety warunki niekorzystne zmuszają do wielu niekorzystnych ruchów. - Lubię wkładać wysiłek w to co robię, mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza? - Powiedział i z całej siły zaczął ciągnąć łydkę do siebie tym samym wyłamując kości piszczelowe z rzepki wraz z nią. Wysiłku włożonego było wiele, jednak w końcu chrząstki i kość rzepki ustąpiły, zaś kości łydki rozwierzgane zaczęły łagodniej poruszać się na zawiasie. ścięgna zerwane, zerwane mięśnie, zmiażdżona kość rzepki mi chrząstki w  kolanie. Ból nieziemski. Całe Ekkerund będzie go słyszeć a miała być to taka kameralna impreza...

- Bo widzisz, wiem z doświadczenia, ze osoby które wiedzą i są świadome śmierci, nie lubią zdradzać tajemnic, mają wewnętrzne przekonanie, by zabrać tajemnice do grobu. Jednak, przy bliższych kontaktach zmieniają zdanie, by otrzymać nagrodę, skrócenie cierpienia. - Powiedział podchodząc do drugiej nogi i ponownie powtarzając manewr wyłamał dolną część nogi z zawiasu kolanowego deformując, łamiąc rzepkę, zrywając mięśnie podskórnie i niszcząc chrząstkę kolanową. - Bo widzisz, masz 5 okrutnych ran podskórnych i każda boli... teraz każdy może zagrać na każdym z 5 klawiszy szarpnąć strunę, która sprawi ci ból. Okrutna świadomość. Powiem ci, ze rany kostne i chrzęstne są gorsze od ciętych i postrzałowych, ból dłużej doskwiera i rzadko kiedy chcą być śmiertelne. Najczęściej nieleczone prowadzą do deformacji stałych. - Mówił z przejętą miną podchodząc do drugiej dłoni, ukląkł przy ramieniu i jedną dłonią chwytając za dłoń denata, drugą w okolicy stawu łokciowego, uderzył ramieniem o kolano wyłamując dłoń ze stawu, nadgarstka, tym samym dłoń bezwiednie zwisała. Salazar wstał i podszedł do wierzgającej się z bólu głowy.

- I widzisz, dochodzimy do apogeum naszej rozmowy, zadam ci teraz pytania, potem król i zakończy się twoje cierpienie tak? Ale dopiero po odpowiedzeniu na pytania. Opiszę ci poklei co zrobię, teraz wytnę ci chrząstkę nosową, potem sztyletem zranię ci prawe oko, które rozpłynie się, a potem lewe. pozostanie ci słuch i mowa, korzystaj z nich mądrze, bo cierpienia mogą trwać dłużej, mogę długo odcinać chrząstkę nosową, mogę długo zatapiać sztylet w twym oku i ranić kość oczodołu, naprawdę to najokrutniejsze co ciebie czeka...

- Zatem pierwsze pytanie: Ile pieniędzy wywiozłeś, dokąd i w jaki sposób? - Powiedział przykładając sztylet do kości nosowej czaszki Gyrdra, delikatnie wyczuł miejsce łączenia chrząstki wraz z kością nosową i czekał na odpowiedź.

//Jeżeli uzyskał:

Energicznym i sprawnym ruchem ostrza naciął skórę i przejeżdżając po kości nosowej rozcinał chrząstkę wraz ze skórą po bokach aż do końca, do nasady nosa zrywając z czaszki całą chrząstkę i nos, a krew zalała się obficie. był to szybki ruch, na dodatek zachowujący sprawność oddechową oprawianego ciała, gdyż krew sprawnie spływała po twarzy w dół, a otwory nosowe pozwalały na oddychanie.

//A jeżeli nie...

Powolnym ruchem naciął chrząstkę do połowy i drugą dłonią wykręcił chrząstkę do połowy odrywając chrząstkę częściowo i przekrzywiając na bok twarzy, aby otwory nosowe w czaszce były drożne. delikatnie ugniatał dłonią chrząstkę sprawiając ogromny ból, który błyskawicznie docierał do mózgu jako najkrótszą drogą sprawiania nieprzyjemności... No już musiał odpowiedzieć na pytanie, a jeżeli nie... weźmiemy metody kostne!

- Może król zechce zadać kolejne pytanie? Obiecałem 3 pytania...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej