Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

"Róbmy driadom dzieci!" czyli Mourtun wraca do Shani.

<< < (7/51) > >>

Mourtun:
//: Fajnie że pojawił się wpis :)

Niziołkowi, widząc uśmiechniętego maurena od razu zrobiło się cieplej na sercu. Zaczęło siąpić, nieprzyjemnie, czy postój był konieczny? Niekoniecznie, Mourt, chciał jak najszybciej dotrzeć do tej wioski pod lasem ale cóż, to nie on tutaj jest woźnicą. Spojrzał na woźnice i przygryzł wargę. - Co niby mówią opowieści że tak spytam? Co to tego niebezpieczeństwa to potwierdzam, jest tam cholernie niebezpiecznie, lecz chyba szczęście mnie lubi bo było tyleeeee okazji żebym zginął. - chciał no wiecie, rozwiać wątpliwości i też samemu się coś dowiedzieć. - Więc co mówią opowieści?

Rodred:
-  Podobno w samym środku północnego lasu swe leże mają smoki. Takie z prawdziwego zdarzenia! I doglądają ich wielkie jak drzewa minotaury! Samego zaś wejścia bronią driady. Jakieś szalone ekolożki! Ale z tego co widzę to ty nie masz z nimi na pieńku.   Uśmiechnął się staruszek.
-  Powiedz mi. Da się jakoś z tymi kobitkami dogadać?  Tym razem przetłumaczył gesty maurena.

Mourtun:
Niziołek poczuł jak te słowa ukłuły go w serce, może i teraz będzie egoistyczny ale chce zachować swoją przyjaźń z Shani tylko dla siebie oraz nie chce sprowadzać jej na głowę więcej ludzi którzy mogą sprawić w przyszłości problemy a w dodatku nawet ich nie zna. Postanowił oszukać ich, bo czemu nie. - Smoki, minotaury? Jasna cholera, kto to rozpowiada? - rzekł z udawanym przerażeniem. Chociaż tak naprawdę nie mógł zaprzeczyć istnienia tam tych stworzeń gdyż nie zapuszczał się wgłąb lasu. - Driady? Zastrzelą cię zanim zdążysz dobrze wejść do lasu. Nie mówię że nie można się z nimi dogadać ale ja wam nie pomogę, nie znam odpowiedzi na to pytanie. Każdy musi znaleźć odpowiedzi sam na nurtujące go pytania. Ja, jak już udało ci się ze mnie wyciągnąć, zmierzam do przyjaciółki, lecz nie mam pewności czy jeszcze znajduje się w tym miasteczku, można powiedzieć że jadę na oślep.- posłużył się przykładem Riny ale on sam dokładnie wiedział że zmierza do Shani.

Rodred:
-  Też kiedyś ganiałem za kobietami.  Pokiwał ze zrozumieniem głową staruszek wspominając stare dobre czasy. Nie zauważył, że zakuły cię jego słowa.
-  Co do legend. To każda opowieść ma w sobie ziarno prawdy.  Mrugnął do ciebie. Widzisz, że rozmowa poprawia mu humor. Z maurenem raczej za wiele nie gadał...
Mauren zaczął znowu gestykulować. Całą wypowiedz zakończył głośnym wbiciem wielkiego jak tasak noża w oparcie.
-  Pokaże temu miasteczku, że driady da się zabić! Nie będzie, żyć w cieniu lasu i tych leśnych stworków. Tym nożem wypruje im flaki!  Przetłumaczył staruszek. Widzisz na twarzy maurena zaciętość i wiarę w słuszność swojej decyzji.

Mourtun:
Niziołek cholernie przeraził się w duchu słysząc te słowa, widząc te gesty. Poczuł jak jego serce dzieli się na dwoje dając troskę i strach, o Shani, o swoją jedyną przyjaciółkę. Wiedział że nie może pozwolić by jedyna kobieta która była dla niego życzliwa a w dodatku uratowała mu życie, dwa razy, żeby stało jej się coś złego. Poczuł że jeśli będzie musiał to stanie oko w oko, klinga w klinge z o wiele większym i bardziej doświadczonym od niego maurenem. Nie mógł stracić Shani, gdyby... wtedy jego życie straciłoby kolory, stałoby się szare i nudne, nijakie. Jeżeli będzie trzeba... zasłoni Shani swym ciałem.

Teraz siedział na wozie z kamienną, nie ukazującą żadnych emocji twarzą, delikatnie przygryzał wargę. Patrzył się na maurena i nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. Westchnął głęboko i rzekł beznamiętnie. - Miasto nie potrzebuje takich dowodów głupoty, bo inaczej tego nazwać nie umiem. Mordowanie driad zachwieje tylko równowagą wszechświata i negatywnie odbije się na mieście. To są strażniczki tego lasu, bronią jego i zwierząt, taka jest ich natura. Są jak strażnicy w miastach którzy bronią żyć obywateli. Zamiast więc szaleńczo dążyć do spełnienia swej życiowej ambicji, zamiast siać śmierć i smutek rozejrzyj się wokół. Wygoń z serca złość, zaciekłość a pozwól w nim zagościć miłości, rozejrzyj się wokół, spójrz ile w miastach jest fajnych, pięknych kobiet, pomyśl nad tym. Czy odnalezienie swojej drugiej połówki nie da ci większego spełnienia niż mordowanie niewinnych driad? Odpowiem za ciebie, tak, da. - na tym zakończył swój wywód, spojrzał zamglonym wzrokiem w dal, myśląc o Shani... jego jedynej przyjaciółce...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej