Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
"Róbmy driadom dzieci!" czyli Mourtun wraca do Shani.
Mourtun:
- Czemu ty taki nierozmowny jesteś? Taką masz nature czy tego wymaga od ciebie praca? - zapytał wewnętrznie zdenerwowany skrytością Charliego po czym zwrócił się do woźnicy (tego co mu wóz ukradli).
- Nie wiesz może czy w tamtym mieście wciąż funkcjonuje grupa wojowników dowodzona przez Nikolaja? - przypomniał sobie o elfce Rinie i tym jak głupio postąpił. - Swoją drogą, on ma taką piękną córke.
Rodred:
Charlie wzruszył ramionami nie bardzo przejmując się twoim poruszeniem.
- Nigdy dużo nie gadałem, więc czemu miałbym teraz? Nie pytasz o nic konkretnego to co mam ci mówić? Wymieniać ci wiewiórki jaszczurki itd?
- Jo tam nie wiem. Odezwał się woźnica.
- Wracam z Atusel więc dawno nie byłem w okolicy. No ale to raczej byli tam stali bywalcy.
Mourtun:
Niziołek tylko pokiwał głową ze zrozumieniem.
Rodred:
2. Koloseum
Dalej jechaliście w ciszy. Już myślałeś, że nie wytrzymasz kiedy wóz się zatrzymał. Już podniecony wyglądałeś przez okno kiedy dwie zimne obręcze zacisnęły się na twoich nadgarstkach. Usłyszałeś nieprzyjemny metaliczny szczęk łańcuchów. Woźnicy też założyli. Jesteście spięci łańcuchami z resztą więźniów.
- To dla niepoznaki. Uśmiechnął się krzywo Charlie.
Wyprowadzono was. Fala ciepłego i dusznego powietrza odebrała ci dech. Pomimo nocy nadal jest tu gorąco. Widzicie miasto zbudowane z białego kamienia. Jesteście niedaleko portu. Pośrodku miasta widzisz dużą sylwetkę koloseum. Prowadzą was właśnie w tamtym kierunku. Czujesz się bardzo zmarniały po podróży, a teraz jeszcze ciążą ci kajdany. Alfa jedzie pierwszy, za nim Charlie, więźniowie i na końcu Beta. Nim zdążyłeś się w ogóle otrząsnąć z tego co się dzieje dotarliście do karczmy. Stanęliście, a do karczmy wszedł Alfa.
Silion aep Mor:
//To jest to samo miasto co w "Alchemik druidowi bratem"? Bo caly czas wydawalo mi sie ze do niego zmierzam.
//Edit. Nie to konto. Wybacz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej