Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
"Róbmy driadom dzieci!" czyli Mourtun wraca do Shani.
Rodred:
// Nie to nie to samo.
Mourtun:
//To sie nie dogadalismy bo ja od poczatku z zalozenia szedlem do tamtego miasta. Przyznam szczerze ze jestem teraz troszku zdezorientowany i nie wiem jak sie zachowac postacia.
Nim się spostrzegł to został skuty w łańcuchy i potraktowany jak więzień, zaprowadzony pod karczme. Nie wiedział co teraz sie stanie i właśnie ta niepewność była najgorsza.
Zapewne odbiorą mi wolność i każą coś dla siebie robić. Na przykład walczyć za pieniądze na arenie. Sam nie wiem... -westchnął i spróbował wejść do karczmy.
//Wciąż jestem skuty?
Rodred:
// Tak. Nadal jesteś skuty. I dogadaliśmy się. Wiem, że myślałeś, że zmierzacie do miasteczka północnego. Dałem ci kilka szczegółów które mówiły, że tak nie jest.
- Czekać. Warknął Charlie. Ty i woźnica jesteście jedynymi nie zakneblowanymi więźniami. Za sobą masz orka, a przed właśnie woźnicę.
Mourtun:
// No dobra, dobra ty tutaj prowadzisz ;) tylko musze sie przestawic bo mam caly czas tamta stara wersje "obrazu" miasta w glowie.
Moge z ciekawosci spytac dlaczego zmieniles lokacje?
Te miasta sa blisko siebie czy calkiem gdzie indziej? Mowa o tamtym polnocnym i tym.
Donośny głos Charliego wywołał u niziołka zimny pot i wyrwał go brutalnie z zamyślenia. Niby to miało być tylko dla niepoznaki, te całe kajdany i udawanie więźnia ale nigdy nic nie wiadomo. Mourt na prawde czuł się jak więzień.
Jedynym co teraz mógł zrobić, to posłuszne czekanie na reszte ekipy. Rozglądał się wokół z lekkim podenerwowaniem nie wiedząc w jakie bagno prawdopodobnie się wplątał.
//Coś mi się wydaje co tu się wydarzy.
Rodred:
// Przeanalizuj sobie swoją podróż od momentu wejścia do wozu. Od początku byli podejrzani i podróż trwała za długo.
Ze środka wyszedł Afla prowadząc za sobą dwóch kolesi. Jeden był wysokim maurenem, a drugi był jaszczuroczłowiekiem. Obaj przy pasie mieli długie bułaty. Rzucili na was wzrokiem i ruszyli przodem w kierunku areny. Zaraz za nimi ruszyliście wy i reszta strażników.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej