Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

"Róbmy driadom dzieci!" czyli Mourtun wraca do Shani.

<< < (33/51) > >>

Mourtun:
//Ech... Wyszło jak wyszło...

A co mi tam. Drążymy temat dalej. - pomyślał i wstał od szynkwasu. Podszedł do drzwiczek zaplecza i je uchylił uważając by nie dostać od Mieszka po łapach. - Rozmawiałaś ty w ogóle z tym maurenem? Ja rozmawiałem i wiem że ten osobnik to się zabić nie da. Nie zdziwie się jak znajdę gdzieś zwłoki tych bandziorów rozwleczone po gościńcu. Zrobiłem głupstwo, to prawda. Mam nadzieję że kiedyś zrozumiesz co zrobiłem. Do tego z tego maurena to taki kaleka jak ze mnie kapłan Zartata.

//Godzina?

Rodred:
-  Zjeżdżaj nie chcę już z tobą gadać.  Powiedziała biorąc się do mycia garów.
W tym momencie usłyszałeś, że Mieszko i woźnica weszli do karczmy.

Mourtun:
Niziołek tylko westchnął i usiadł smutny przy barze. Ma prawo być zła. - pomyślał po czym wbił wzrok w blat szynkwasu. Miał nadzieje że może Mieszko go zagada czy coś. Naprawde, strasznie się tutaj nudził.

Rodred:
Owszem zagadał.
Widząc, że wychodzisz z zaplecza warknął.
-  Co robiłeś na zapleczu niziołku?

// 15:00

Mourtun:
Uniósł głowe do góry i spojrzał na karczmarza. - A co miałem robic? Tylko w drzwiach stałem. Nie jestem złodziejem czy coś. Rozmawiałem tylko...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej