Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
"Róbmy driadom dzieci!" czyli Mourtun wraca do Shani.
Rodred:
- Woźnicy nie widziałam. Co do traktu to nie jest on zbyt uczęszczany więc bandytów raczej nie będzie. Co do różnej maści potworów to nie wiem. Z nimi nigdy nic nie wiadomo. Raz są raz ich nie ma. Ale przecież sam mówiłeś, że lubisz się bić więc co za problem? Zapytała z ironicznym uśmieszkiem.
Mourtun:
- Wiesz... Z dwojga złego lepsi są bandyci. Z potworami to nigdy nie wiadomo. Raz miałem taką jedną nieprzyjemną sytuacje. Stado wilków wzięło mnie z zaskoczenia i straciłem wtedy nogę. - rzekł robiąc smutną minę ponieważ wspomnienia wróciły. - Bynajmniej, pewnie z rana wyrusze jak się nic nie zmieni.
Rodred:
- Jak to straciłeś nogę? Popatrzyła zdziwiona na twoje nogi.
- Przecież masz obie. A co do bandytów to nie lekceważyłabym ich. Tych dwóch co tu byli zabili by nas gdyby tylko chcieli.
Mourtun:
Niziołek podciągnął nogawke u spodni by pokazać kobiecie swoją bio-nogę. - To dar od lasu i przestroga dla tych co go niszczą. ÂŻyjmy w zgodzie z naturą i jej dziećmi, matka natura potrafi się odwdzięczyć. Normalnie to byłbym kaleką. - spoważniał na chwile. - Co do bandytów to wiesz... Zależy na jak inteligentne osobniki natrafisz.
Rodred:
- ÂŁadna. Uśmiechnęła się oglądając nogę.
- Albo jak dobrze uzbrojonych.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej