Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
"Róbmy driadom dzieci!" czyli Mourtun wraca do Shani.
Mourtun:
Niziołek spojrzał na kobietę i nie zważając na nic podszedł do niej. Usiadł sobie na stołeczku obok niej i zagaił. - To znów ja. - uśmiechnął się. - Mieszko przysłał mnie do ciebie byś wypłaciła mi należność za pomoc przy chlewie.
Rodred:
- Hm? Podniosła na ciebie zamyślone spojrzenie.
- A no tak. Położyła się na ladzie sięgając za nią. Po chwili wróciła z 5 grzywnami i wręczyła ci je.
- Proszę bardzo.
Mourtun:
Niziołek zabrał pieniądze z lady i schował do mieszka. Zaparł się łokciami o blat szynkwasu. Pomyślał chwile i po jakiejś minucie przerwał ciszę. - No tak więc z dwa dni będzie trzeba czekać aż coś nas stąd zgarnie. Powiedz mi, daleko to jest stąd? No wiesz to miasto pod północnym lasem. Da się tam w jeden dzień dojść? Mogę ci w czymś pomóc? Muszę jakoś zabić tą nude. - uśmiechnął się.
//Zabieram 5 grzywien
Rodred:
- Jeden dzień wozem. Na piechotę to będzie jakoś dzień i noc. Zależy ile postojów i jakie tępo. Powiedziała i napiła się piwa.
- Nie, nie potrzebuję pomocy. A ty?
Mourtun:
Podrapał się po głowie. - Poniekąd tak, potrzebuje. Trzeba mi coś dzięki czemu dotre do tego miasta w jednym kawałku. Raczej samotna wędrówka nocą po opuszczonym trakcie nie będzie zbyt rozsądna. Nie sądzisz? Do tego, nie widziałaś gdzieś woźnicy? Bo siedział przed karczmą i nagle wsiąkł.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej