Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
"Róbmy driadom dzieci!" czyli Mourtun wraca do Shani.
Rodred:
Minął cię i popędził dalej.
- A nie mówiłem? Wymamrotał tylko woźnica dalej leżąc.
Mourtun:
- Spróbować nie zaszkodzi nigdy. Czyli co, siedzimy dalej? A może idziemy? Czy na trakt wybiegają potwory z lasu? Jest na drodze niebezpiecznie? - usiadł obok woźnicy i z poddenerwowaniem wpatrywał się w dal. Zastanawiał się co z maurenem i tym drugim. Wypatrywał także podwózki. Ile można czekać?
Rodred:
- Czy jest niebezpiecznie? To zależy. To nie jest zbyt uczęszczany trakt więc czekać ze dwa dni można.
Widzisz jak goniec znika na horyzoncie.
Mourtun:
-Zależy od czego? Hę. Naprawde chcesz tutaj siedzieć przez dwa dni? Nie no, ja tutaj zwariuje.
Rodred:
- Jesteś z miasta? To widać. Tam nikt nie ma czasu. A od czego zależy? Bo ja wiem? Czy ci wyglądam na jakiego łowczego, poskramiacza czy innego wiedźmina? Zapewne od pory roku itd. Powiedział powoli tak jak to przystało na kogoś kto ma pełno czasu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej