Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
"Róbmy driadom dzieci!" czyli Mourtun wraca do Shani.
Mourtun:
//W moim zamyśle z pierwszego posta ten staruszek miał być woźnicą ale jak wolisz. :P
Brak języka u maurena był nie miłym zaskoczeniem dla niziołka. Lekko się wzdrygnął na ten widok lecz wolał się nie uzewnętrzniać. Nie pokazywać za dużo emocji. Poczuł przenikliwe zimno i lekko zadygotał. Dostał gęsiej skórki a włoski na rękach stanęły na baczność niczym rekruci w wojsku. Spojrzał na staruszka i też lekko się uśmiechnął. Widząc że nikt nie rwie się do rozmowy wygodnie się oparł o bok wozu i czekał aż dojadą. Miał nadzieję że droga nie będzie się dłużyła.
Rodred:
Jechaliście dobre pół godziny kiedy odezwał się staruszek.
- Byłeś już w tych stronach? Kogo szukasz?
Mourtun:
- Przyjaciółki. - odpowiedział wyrwany z zamyślenia. Ani nie spostrzegł że już minęło pół godziny.
Rodred:
Staruszek się uśmiechnął.
- Widziałem, że się odezwiesz mimo, że nie ciebie pytałem. Dopiero teraz na ciebie spojrzał.
Widzisz, że mauren pokazał kilka jakiś dziwnych gestów staruszkowi. Ten się zaśmiał i pokiwał głową.
Mourtun:
- Przepraszam pana. Nie wiedziałem... - urwał i wolał już nic nie mówić. Spojrzał w dal i oglądał krajobrazy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej