Autor Wątek: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.  (Przeczytany 35652 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #220 dnia: 05 Lipiec 2015, 21:59:18 »
Krasnolud odwrócił się w stronę kobiety i spojrzał zdziwiony. - Rzucasz na niego zaklęcia? Przecież on może ich wymordować co będzie dla nas zbawienne, po co go denerwować? - zapytał.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #221 dnia: 05 Lipiec 2015, 22:07:09 »
-I tak nie wiadomo czy dosięgnie. I  chyba bardzo chcesz poczuć mój sztylet w swoich flakach. Jestem spokojna, ale na ciebie już tracę nerwy... Na razie czekamy aż się zrównamy z ich statkiem. Przygotować armaty!
« Ostatnia zmiana: 05 Lipiec 2015, 22:09:35 wysłana przez Evening Antarii »

Forum Tawerny Gothic

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #221 dnia: 05 Lipiec 2015, 22:07:09 »

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #222 dnia: 05 Lipiec 2015, 22:11:26 »
- Teraz zwyczajnie pytałem... - rzucił krótko, obojetnie. Ponownie odwrócił się w stronę statku wroga i oglądał co się tam będzie działo. - Teraz nie czas na kłótnie. - tym razem jego głos był przyjazny. - Jestem naprawdę ciekaw co się tam będzie działo.
W jednej ręce trzymał kuszę a drugą miał wolną by móc odpalić armatę.

Offline Szarleǰ

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 2553
  • Reputacja: 3462
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #223 dnia: 06 Lipiec 2015, 01:05:56 »
Szarlej od momentu opuszczenia ładowni przyjął postawę obserwatora. Dziwna postać, która pojawiła się na pokładzie wzbudziła jego zainteresowanie, ale również zaniepokojenie i strach. Odegrała widowiskowe przedstawienie, zwieńczone smutnym finałem w postaci śmierci kapitana. Trzeba było jednak przyznać, że zginąć w takich okolicznościach chciałby nie jeden, nie dwóch.

Oczywiście kruka satysfakcjonował fakt, że sam wyszedł z tego bez szwanku, bo przecież nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło. W konsekwencji tych wydarzeń wybuchł pożar, a dokoła zapanowała totalna anarchia. Co i rusz można było napotkać śmiałka, który gotów był przyjąć na siebie brzemię wydawania rozkazów reszcie załogi. Sam nawet Szarlej otrzymał różne, nie do końca zbieżne ze sobą polecenia, od tych kilku samozwańczych przywódców, które jednak bezczelnie pozwolił sobie puścić mimo uszu. Przyglądał się jak niektórzy członkowie załogi wykazują smykałkę do wspinaczkowania, wdzierając się dzielnie na płonący maszt. Niektórzy biegali wte i wewte wykrzykując jakieś pretensjonalne hasła, jakby dostali kota do głowy.

Ostatecznie postanowił udać się pod pokład, by pomóc przy obsłudze dział. Zajął jedno ze stanowisk, załadował armatę, uzupełnił dawkę prochu w mechanizmie zapłonnika i czekał na rozkaz do wystrzału.
« Ostatnia zmiana: 06 Lipiec 2015, 01:33:09 wysłana przez Szarleǰ »

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #224 dnia: 06 Lipiec 2015, 10:41:41 »
- Silion, pod pokładem - dokładnie przy armatach - dowodzę ja, więc nie wdawaj się w niepotrzebne dyskusje tylko ładuj. Nie mamy wiele czasu, jeśli tamto coś nie zdąży ich zabić, sami to zrobimy!
Przeszedł się wzdłuż linii dział, sprawdzając ich stan i zapas kul. Sam dorwał się do jednej. Wsypał proch. Pamiętam swoją pierwszą bitwę morską, pomyślał, gdy ten proch ubijał. Dawno temu... Naprawdę dawno, myślał, gdy kula wylądowała w środku.
W końcu jednak przestał się rozczulać i, jak na porządnego marynarza przystało, zakończył swój proces obsypaniem otworu działowego prochem. Teraz wystarczyło ustawić i podpalić..
- Przygotować się!

//I, Sil, wy możecie sobie nawalać tymi postami tutaj, ja na ten przykład nie mogłem od wczoraj wieczorem, bp poszedłem z dziewczyną na randkę. Gdy jestem w domu, prawie nic się nie dzieje, jak mnie nie ma, to wtedy lecicie Bóg wie z czym :_:
« Ostatnia zmiana: 06 Lipiec 2015, 10:44:23 wysłana przez Mohamed »

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #225 dnia: 06 Lipiec 2015, 11:39:47 »
Krasnolud oparty o armate rzucil czarnemu. - Gotowy!

//: Czy ja ci cos Moh mowie o tym ze cie nie ma? Poszedles to poszedles, no problem. ^^
//: A teraz prosze, dajcie mi juz swiety spokoj...

Canis

  • Gość
Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #226 dnia: 06 Lipiec 2015, 14:56:01 »
Piracki statek zrównał się z wami, byliście burta w burtę i Piraci zaczęli skakać z własnego pokładu na wasz ujawniajac swoją ilość. Byli w strachu, pochłonięci wydarzeniami z własnego okrętu. na ich oczach malował się strach i przerażenie. Wasz statek nie był tylko już ich celem, był jedyną możliwością ratunku piratów. Niemniej jednak mimo swoich malejących potencjałów bojowych zaatakowali was na pokładzie.

Wiedzieliście, ze to jest ten moment, kiedy dowódca marynarzy przy armatach musi wydać rozkaz ostrzału, jednak przeciwny statek nie oddał swojej salwy kul. Najwyraźniej piraci również zaskoczeni byli wydarzeniami z pokładu.

I tak też było, zapalony pokład i ogień przedzierający się do nich wywołał panikę w załodze piratów, która zajmowała się opieką i zarządzaniem dział.

//Zaatakowało was:

16 x Pirat - są miedzy wami wszystkimi na pokładzie i atakują was przy użyciu swoich mieczy. Obowiązuje ich kara wynikająca ze strachu, przez co mają -1 do finiszerów z broni białej. Ponadto w wyniku działań są podatni na zastraszenie.

Offline Eros

  • NPC
  • ***
  • Wiadomości: 30
  • Reputacja: 37
Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #227 dnia: 06 Lipiec 2015, 14:56:13 »
Zaklęcie Evening nie dotknęło nawet postaci. wraz ze zbliżeniem się energii do ciała i oddziaływania na niego. Energia została zaduszona w sobie i zwyczajnie nie zafunkcjonowała zgodnie z wolą zaklęcia.

Eros stąpając po pokładzie, był niemal nie zauważony przez piratów, zajęci byli ruszeniem do boju. Podszedł do pirackiego kapitana dzierżąc swój grot.

- Absterget Eros omnem lacrimam ab oculis eorum. - powiedział podchodząc do Pirackiego kapitana odwróconego plecami.



Kapitan odwrócił się natychmiast, dzierżył w swych dłoniach już pistolet będąc gotowym do ataku na statek. Mimowolnie z przerażenia na widok nieznanej postaci oddał strzał w głowę Erosa.



Pocisk zderzył się z głową i rozległ się dźwięczny huk zderzenie z krystaliczną powierzchnią. pocisk zrykoszetował odbijając się w bok i uderzając w pokład statku pirackiego. W podpowiedzi zasmucony Eros pchnął grot w ciało pirata, lecz tym razem nie pękł, zachował swoja strukturę i z miejsca rany, zaczęły błyskać purpurowe, fioletowe błyskawice uderzając w pokład, maszty i buty statku powodując ogniska zapalne. Statek zaczął wieloogniskowo płonąć.

Ciało kapitana pirackiego zaczęło czernieć i pokrywać się fioletowymi żyłami, by w następnej chwili błyskawice przestały uderzać z miejsca rany, a ciało zaczęło rozsypywać się na wulkaniczny popiół.

//Ten post powinien być przed tamtym ;/ sory, mój błąd...

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #228 dnia: 06 Lipiec 2015, 15:37:49 »
- Nie strzelają - stwierdził w zamyśleniu, patrząc przez otwory na statek naprzeciwko. Mieli czysty strzał, musieli to wykorzystać. Choćby po to, żeby pozbyć się wrogiego okrętu.
- Ognia! - machnął ręką na wszystkich marynarzy i zatkał uszy. Armaty miały wystrzelić.
Jednocześnie wiedział, że to była jedyna okazja, by wyeliminować resztkę piratów, którzy obecnie przebywali przy działach przeciwnika. Jeśli nie on, to oni prędzej czy później wystrzelą. A wtedy może być źle, zważywszy na to, że ich statek kilka chwil wcześniej płonął.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #229 dnia: 06 Lipiec 2015, 15:49:41 »

//I, Sil, wy możecie sobie nawalać tymi postami tutaj, ja na ten przykład nie mogłem od wczoraj wieczorem, bp poszedłem z dziewczyną na randkę. Gdy jestem w domu, prawie nic się nie dzieje, jak mnie nie ma, to wtedy lecicie Bóg wie z czym :_:[/b]

// właśnie :c



-Co to za czary-mary?...- mruknęła do siebie zdziwiona zachowaniem przybysza Eve. Wpatrywała się chwilę zmrużonymi oczyma na wydarzenia na wrogim pokładzie. Nie wiedziała czy należy się bać, czy wręcz przeciwnie. Wszak tajemnicza postać zabiła także ich kapitana.
-Dobra, chłopaki! I dziewczyny też. Bierzemy się do roboty! Przygotować armaty, szykować miecze. Mohamed, dawaj rozkazy do strzałów! Już się z nimi zrównaliśmy- krzyknęła Eve wgłąb niżej położonego pokładu, by dać wieści. Akurat temu maurenowi ufała, widać że znał się na tym w  przeciwieństwie do niej.
Tymczasem sytuacja zmieniła się, piraci zaczęli przeskakiwać na Krwawy Graal, rozpierzchli się po statku, ale zdawali się   wystraszeni, a przynajmniej mocno niezorganizowani.

-Bierzemy ich! Ci co nie przy armatach szykują broń!- krzyczała, ale wiedziała że powtarzać nie musi. Srebro zaśpiewało przy wyjmowaniu z pochwy i znalazło się w dłoni Eve. Zebrała jeszcze w sobie nieco boskiej energoi wspartej siłą umysłu i wymówiła inkantację-Grashiz!- by obdarzyć się dodatkową siłą.

Pierwszy pirat, który zeskoczył z liny niedaleko niej, nie zdążył przejść nawet metra gdy ostrze spotkało się z jego bronią. Pokład wciąż był pełen uszkodzonych pożarem desek, a każdy krok groził na przykład zwichnięciem kostki. Mściciel musiała uważać gdzie stawia stopy. Przeciwnik ciął poprzecznie niemal dotykając płaszcza dziewczyny. Jego miecz zatrzymał się jednak na srebrze z charakterystycznym dźwiękiem. Eve wyswobodziła broń i wykonała cios z góry, pod ukosem.  Ruch jej ręki zatrzymało uderzenie w kość. Obojczyk pirata  gruchnął, ale ten wciąż był niebezpieczny. Krzyknął z bólu i mocno zacisnął zęby, jego odzienie zaś nasiąkało krwią. Był mocno osłabiony. Mściciel schyliła się przed jego ostrzem zmierzającym szybko w stronę jej ramienia. A potem prostopadle pchnęła przeciwnika w trzewia. jej srebrny miecz wszedł gładko w brzuch i wychodząc z drugiej strony. Mocnym szarpnięcie wyciągnęła swoją broń ociekającą ciepłą krwią.


//łaska siły
15x pirat

« Ostatnia zmiana: 06 Lipiec 2015, 15:54:18 wysłana przez Evening Antarii »

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #230 dnia: 06 Lipiec 2015, 16:01:29 »
Krasnolud usłyszał rozkaz, cóż pan mauren chciał ognia więc go dostanie, zabrał od marynarza przyniesione wcześniej z kuchni płonące łuczywo, rozejrzał się by dojrzeć ile mamy armat, wszak wcześniej tego nie zrobił. Zdecydowanym krokiem podszedł do samej ściany i zaczynając od pierwszej armaty odpalał. Przyłożył ogień do lontu w dziale, lont zaczął się palić, w tym czasie krasnolud już odpalał kolejne lonty przy działach idąc przed siebie od jednego działa do drugiego. Gdy odpalił już mniej więcej połowe dział, pierwsza armata huknęła donośnie, z jej gardła wyleciała z ogromną prędkością kula wcześniej załadowana przez marynarzy. W uszach krasnoluda świszczało lecz wiedział że nie ma czasu na użalanie się nad sobą, odpalił kolejne armaty i podał marynarzowi prowizoryczną pochodnię. Odpiął od pasa drugą wcześniej załadowaną kuszę, jedną z nich już trzymał w drugiej ręce podczas odpalania dział. Wybiegł z pod pokładu na górę, na pokład, wciąż słyszał huk strzelających po kolei armat, to było coś naprawdę miłego dla ucha. Rozejrzał się po pokładzie by dowiedzieć się ilu piratów nas napadło, cholernie się zdziwił gdy ujrzał tylko 16 bardzo przerażonych facetów którzy atakowali nas tylko "dla zasady". Cóż tajemnicza postać musiała napędzić im niezłego stracha. Patrzył się przez chwilę tak po pokładzie i nawet nie zauważył że biegnie na niego dwóch szalonych pirackich wypierdków, biegli z mieczami uniesionymi wysoko nad głowami, krasnolud mając przygotowane kusze szybko wycelował każdą kuszą w jedną z głów. Przeciwnik biegnący z lewej strony był na muszce kuszy w lewej ręce kruka, a dokładniej to jego czaszka była na muszce. Przeciwnik biegnący z prawej stronie był na celu kuszy w prawej ręce. Przeciwnicy byli w odległości 2,5m od krasia. Jeden zdecydowany ruch, wciśnięcie spustów miał ponieść śmierć tym młodzikom. Bełty niczym dzikie zwierzęta uwięzione w klatce wyrwały się z kuszy przed siebie siejąc spustoszenie. Wystrzelony z lewej kuszy bełt świsnął obok miecza pirata by wbić się głęboko w jego głowę. W tym czasie bełt z prawej kuszy przeleciał tą niewielką jak dla niego odległość i wbił się mocno zaraz nad oczami człowieka. Krasnolud odskoczył w tył na schody a przeciwnicy runęli twarzami do ziemi 1 metr przed nim. Krasnolud dopiął rozładowane kusze do pasa i szybkim energicznym ruchem prawej ręki wyrwał swoje dwa noże. Szklany zimny niczym lód "Mroźny oddech" oraz pięknie połyskujący srebrny "Rozcinacz światła", rozcinacz umieścił w lewej ręce a oddech w prawej. Szybkie ponowne spojrzenie na pokład i już wiedział co się dzieje. Nagły zastrzyk adrenaliny wyostrzył jego zmysły, zwinność, siłę a przede wszystkim orientację w terenie. Silion dojrzał że facet znajdujący się 3 metry przed nim ruszył na odwróconą do niego i tego bandyty plecami Evening. Nie zastanawiał się nawet, ruszył szybko za nim, starał się go dogonić zanim ugodzi panią kapitan w odkryte plecy. Biegł za nim, gdy przeciwnik był już 1 metr od świętej mściciel, krasnolud dorwał gnoja, jedno szybkie pchnięcie i "Mroźny oddech" wbił się w plecy bandziora i przeciął kręgosłup wraz z jego rdzeniem. Facet momentalnie zesztywniał, Sil podciął mu nogi swoją lewą nogą i odepchnął go na bok aby nie upadł na przyszłą anielicę. - Uważaj na swoje plecy Evening! - rzucił tylko. Odwrócił się i zauważył biegnącego na niego przeciwnika, z odległości 2m chciał ciąć poziomo w tułów krasnoluda. Kruk odskoczył na 1 metr w tył i rzucił "Rozcinaczem" w serce pirata. Broń weszła gładko i głęboko, człowiek zdębiał, machnął jeszcze raz ostatnim tchem niedbale mieczem w bok, Sil odskoczyl w tył unikając cięcia, po czym nabiegł na faceta i wyciągniętą w bok ręką, biegnąc na niego, uderzając nią płasko w brzuch, obalił go na plecy, uderzył go jeszcze z buta w twarz łamiąc nos. Wyrwał z ciała wroga swój nóż, szybko oba noże wylądowały na korpusie w specjalnych uchwytach a w dłoniach krasnoluda wylądował jego wierny towarzysz topór. Szybko rozejrzał się po pokładzie i ujrzał że w odległości 5 metrów od niego stoi sobie zdezorientowany pirat. Kruk nie czekając pobiegł na niego z dziką furią na ustach, chłop ogarnął o co chodzi i dobył miecza, również ruszył na krasnoluda. Gdy Sil był już dwa metry od bandziora zmuszony był odskoczyć w tył bo mężczyzna ciął mieczem poziomo z lewej na prawo. Sil uderzył toporem z nad głowy, mężczyzna sparował poziomo swym mieczem. Topór zawiesił się na broni pirata. Silion używając swej siły sprowadził miecz wroga do poziomu podłogi, przyciśnął go mocno do ziemi po czym uniosł go wyżej i zanim człowiek sparował, uderzył nim w brzuch gościa. Typek otrzymując cios w brzuch zgiął się się w pół, kraś puścił topór, uderzył zgiętego w pół z bólu przeciwnika pięścią w twarz po czym uwolnil ukryte ostrze i wbił je w czaszkę wroga. Pchnął dłonią mężczyzne na plecy, podniósł topór i wbił go mężczyznie w klatkę piersiową. Pirat zmarł. Kruk szybko wyrwał z ciała oponenta i schował topór, dobył noży i szukał już kolejnych celi.

//: 10xPirat

//: Napisane od nowa :D
« Ostatnia zmiana: 06 Lipiec 2015, 17:39:31 wysłana przez Silion aep Mor »

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #231 dnia: 06 Lipiec 2015, 16:42:45 »
Na rozkaz pani kapitan, wysunął z pleców katanę i zdjął kuszę, którą chwilę potem naładował. Nie pchał się do walki, nie był cholernym bohaterem, który idzie na bitwę z okrzykiem na ustach. Był raczej cichym zabójcą, osobą która likwiduje osoby, gdy wymaga tego sytuacja.
Piraci niewiele się od niego różnili. On zabijał osoby za pieniądze, oni rabowali bo tych pieniędzy nie mieli. Dlaczego więc miał ich mordować? Wiedział jednak, że obecnie był pod czyjąś komendą, wiedział, że rozkaz to rozkaz. Kazali mu zabijać, to zrobi to. Zabójca doskonały nie ma uczuć, to tylko trudności na jego szlaku.
Gdy wyszedł na górny pokład, zdziwił się. Myślał, że potęga piratów będzie wielka, że będą iść jak burza, mordować i gwałcić co ładniejszych uczestników tej wyprawy. A jednak. Byli wystraszeni, niezorganizowani, nie wiedzieli co, gdzie i jak, a co dopiero jak się porządnie bronić.
Przeleciał wzrokiem po pokładzie.
Eve zabiła jednego pirata, Silion - jak przyszło na krasnoluda - rzucił się na pozostałą piątkę. To było z jego strony delikatnie nierozważne. Miał bowiem dla kogo żyć, jak sam się wyraził, ale widocznie chciał zginąć. Nie miał nic do krasnoluda, ale to nie on brał udział w bitce na Zuesh, gdzie bojowników zalewały fale demonów. Niedoświadczenie w boju może w przyszłości zaskutkować niemiłą raną..
Rozejrzał się raz jeszcze. Zostało dziesięciu, a i na statku przeciwnika kilku nadal pewnie się kryło.
- ÂŁadować i strzelać ogniem ciągłym, macie zatopić tą łajbę! - warknął jeszcze gdzieś w głębię pokładu, gdzie stało paru marynarzy. Wszakże, nie może wziąć wszystkich na potyczkę! A gdyby przydał się ogień pomocy z dział? Ktoś musi zostać, załadować i wystrzelić. Kto to ma zrobić? Duch? Nie, to marynarze!
Pierwszy przeciwnik już nadbiegał. Mimo strachu, który kruczy adept dojrzał w oczach, pirat nie chciał się poddać. A nóż, uda mu się zabić i zabrać kosztowności? Kto wie, może nawet wyszedłby żywy z tego okrętu, gdyby inni go nie zabili. Było jednak kompletnie inaczej. Gdy zbój podniósł ostrze, Mohamed wystrzelił z kuszy, którą od czasu ładowni trzymał w prawej ręce. Bełt pomknął w powietrze, wcześniej "brzęcząc" gdy cięciwa się "spuściła". Cichy szelest przemknął przez pewien okres czasu, uderzając z głuchym łoskotem w klatę marynarza "ciemnej mocy". Jeden mniej, jak to mówią.
Kuszę założył na plecy, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że nadbiegają kolejni. Nie miał czasu, by się rozczulać, by oddać należytą cześć poległemu. Tak, cześć. Kruk był nadzwyczaj dziwnym człowiekiem, co potwierdzą osoby, które poznały go troszkę lepiej. Gdy zabijał żywą istotę - żywą, która miała jakąkolwiek rodzinę, albo była samotna - i która była człowiekiem, zawsze składał cichą modlitwę do Rashera, by zaopiekował się duszą poległego. Teraz jednak nie miał na to czasu.
Katana w jego prawej dłoni - która nota bene jeszcze niedawno była przygnieciona kamieniem, teraz dzięki gnatozrostowi jak nowa - przecięła złowieszczo powietrze, lśniąc. Wiedział, że nie może zlekceważyć przeciwnika. Piraci i może byli wystraszeni, nadal jednak byli to piraci, zbóje morscy, którzy już niejeden statek zatopili, niejedną kobietę zgwałcili, nie jednego chłopa zarżnęli jak dzikie byczysko.
Pojawiło się dwóch na jego drodze. Obaj szykowali się do ataku, szczerząc zębiska w nerwowym uśmiechu. Strach nimi miotał, ale i tak byli zdolni.
- Trzeba wam śmierci? - warknął w ich stronę, parując jeden z ciosów. - I tak zginiecie. Jak nie ode mnie, to od kogokolwiek. Wszyscy.
Znów sparował cios, unikając przy okazji ostrza innego. Nie był to pełen unik, został bowiem ranny w lewe ramie. Długa kreska - wąska i płytka - niemal natychmiast trysnęła krwią, zaplamiając jego ciuchy. No cóż. Co to za bitwa bez ran? Nie warta wspomnienia.
Uderzył jednego z przeciwników w klatę, odpychając go na bok i sprawiając, że ten potknął się o trupa - pirata, którego raptem kilka chwil wcześniej ustrzelił. Przeciwnik, który został przewrócony, potoczył się kilka razy w tył, uderzając w barierkę. Na tą chwilę był zamroczony, co wykorzystał czarnoskóry.
Kilka szybkich cięć w klatkę piersiową, którą zakończył ciosem w serce. Kolejny przeciwnik padł martwy na ziemię, wykrwawiając się. Och, nie tylko on zyska dzisiaj rany. Oj nie!
Ten, który został tymczasowo zamroczony, nadal niedomagał. Miał migawki, mroczki i ogólnie rzeczy, które dopisuje się do osób z delikatnym bólem głowy od uderzenia. Był jednak zdolny do jakiegokolwiek machania mieczem, co postanowił zrobić.
Khaled namęczył się, by dostać się do człowieka, który szaleńczo wymachiwał ostrzem we wszystkie strony. Dostał dwa razy rękojeściom w rękę, za co teraz chciał oddać. Gdy przeciwnik nierozważnie podniósł miecz w górę, Mohamed ciął w zgięcie ręki.
Kończyna poleciała w górę, upadając chwilę potem na ziemię.
- No cóż.. Mówiłem, że zginiecie - prychnął, kopiąc pirata i wbijając ostrze w podbrzusze. - Prędzej czy później...

7x Pirat

Offline Armin

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 1658
  • Reputacja: 2475
  • Płeć: Kobieta
  • Nikt nic nie słyszał...
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #232 dnia: 06 Lipiec 2015, 18:49:01 »
Ciemnoskóra spokojnym krokiem dostała się na górny pokład. Zobaczyła znowu tą dziwną postać, lecz tym razem na innym statku - statku piratów. Zaistniała jakaś mała sprzeczka, a morscy bandyci zaczęli abordaż. Armin nieukryła swojego uśmiechu, kiedy na myśl przyszła jej walka. Okazało się jednak, iż przeciwnicy nie byli do końca zorganizowani... Byli przestraszeni i chyba brakowało im trochę pewności siebie. Tym lepiej dla nas. pomyślała kobieta. W jednej  chwili jeden z rozbójników stanął przed kobietą dzierżąć sztylet. Maurenka nie mogła być gorsza od takich tłumoków, więc wyjęła swój sztylet oraz uwolniła ukryte ostrze.
- Witam. - dziewczyna uśmiechnęła się. - Niestety w ciągu paru minut zginiesz. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem? - droczyła się z piratem, a ten zaczął biec wprost na kobietę. Armin zniknął uśmiech i została teraz skupiona mina. Wyciszyła wszystkie swoje emocje i po prostu przyjęła maskę zabójcy. Przeciwnik biegł jak oszalały z bronią wyciągniętą przed siebie. Ciemnoskóra jednak zrobiła szybki unik w bok, dzięki wyuczonej akrobatyce. Najwidoczniej mężczyźnie nie spodobało się to, więc ponowił swój atak. Maurenka na lekko ugiętych nogach przejechała ostrzem po jego lewym boku. Pirat jęknął z bólu, spojrzał na ranę, z której zaczęła wydobywać się ciemnoczerwona krew. Stracił on równowagę i i upadł na jedno kolano. Armin zaszła go od tyłu, złapała za włosy i położyła ostrze na szyi przeciwnika. - Przekaż ode mnie pozdrowienia dla Rashera. - wyszeptała mężczyźnie do ucha i z wyuczoną precyzją poderżnęła mu gardło. Krew rozlała się na pokład, a bandzior padł na twarz nie ruszając się.
Nagle ciemnoskóra poczuła uderzenie pięści w plecy. Kobieta odwróciła się i kogo zobaczyła...? Kolejnego pirata. Armin wstała i zmierzyła przeciwnika wzrokiem. - Ty tez chcesz pozdrowić Rashera? Nie ma problemu. - dziewczyna z niezwykłą szybkością wbiła sztylet pod żebra. Mężczyzna coś przeklnął i złapał się za bok. Tym razem, okazało się, że tak łatwo przeciwnik się nie podda. Wbiegł na kobietę i przewalił ją. Armin leżała teraz na łopatkach przygnieciona atakującym bandytą. Chciał poderżnąć gardło maurence, ale dziewczyna była od niego o wiele szybsza i zwinniejsza. Wbiła mu ostrze w brzuch najboleśniej jak się dało. Kiedy broń znajdowała się w przeciwniku, zaczęła przekręcać ją na wszystkie możliwe strony. Pirat zaczął przeraźliwie jęczeć, aż w końcu krew wypłynęła mu ustami i zamilkł na wieczność. Ciemnoskóra zrzuciła z siebie trupa i czekała na kolejną walkę.

5x pirat

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #233 dnia: 06 Lipiec 2015, 19:23:21 »
Kruk nie zamierzał ustać w mordowaniu. Skoro już zaczął, to czemu miałby przestać? Przecież to absurd, zabił już trzech, to zabije kolejnych.
Katana poszła w tymczasową odstawkę, musiał bowiem załadować kuszę. Odszedł chwilowo na bok, by w spokoju wyciągnąć bełt i nałożyć na cięciwe. Był to żmudny proces i powolny dla kogoś, kto nie trenował tego, by szybko ładować. Jednak, gdy zdążył ją już załadować, przez jego twarz przemknął uśmiech. Kolejny z przeciwników poleci na ziemię martwy. Wystarczy, że wymierzy. Wystarczy, że naciśnie spust, a śmiercionośny pocisk poleci na kolejnego przeciwnika i uśmierci go niechybnie. Czy jednak będzie to potrzebne? Nie widział innego wyjścia.
- Ej, wy! - warknął w stronę ładowni. - Ognia!
Nie czekał jednak na wystrzał z armat. Nie miał pojęcia, czy przy działach ktokolwiek został. A nóż zostali już wymordowani? A może szlają się po pokładach i starają zachować spokój w tym całym burdelu?
Przymierzył oko do małego "celownika" na końcu. Prowizoryczne nacięcie ułatwiające wycelowanie w przeciwnika.
Wstrzymał oddech.
Wszystko zwolniło. Przynajmniej dla niego. Teraz bowiem liczył się przeciwnik i grot, który pomknie za sekundę w jego stronę.
Wypuścił powietrze, zwalniając cięciwę. Zaostrzony bełt poleciał, przeszył powietrze niczym błyskawica i wbił się w kark jednego z piratów, uprzednio ledwo nie trafiając jednego z marynarzy. Ot, prawie by zginął. Wystarczyło parę centymetrów...
Piratów zostało tylko czterech. Parę zgrabnych ciosów od Maurena i jego towarzyszy, a przeciwnicy będą leżeć martwi. Albo staną się pokarmem dla rybek, jak kto woli.
Kusza poszła na plecy, katana ponów wylądowała w dłoni. Khaled trzymał ostrze pewnie wiedząc, że i tak bitwa jest już wygrana. Wystarczyło tylko zabić. Tylko zabić.. Jak to prosto powiedzieć, a jak trudno zrobić. Zwykły człowiek po czymś takim cierpi, Kruk odpoczywa. Nie tylko fizycznie. Wyłącza się całkowicie z ciała, jakby to była tylko powierzchowna strona jego jestestwa.
Kolejnych dwóch delikwentów szykowało się na śmierć. No cóż, nie może im tego zabronić. Chcą ginąć, nikt im tego nie zabroni. Każdy żyje, jak mu się podoba. Albo i nie żyje. Jak kto woli.
Zablokował sprawnie cios jednego z piratów i sparował, uderzając łokciem w jego twarz. Chłopczyna zawył i cofnął się kilka kroków w tył, warcząc. To dało mu szybką sposobność do tego, by gładko go wyeliminować. Wysunął ukryte ostrze i kilkakrotnie dźgnął go w różne części ciała, potem popchnął i dobił raz jeszcze ukrytym. Biedaczysko wykrwawiło się na śmierć szybciej, niż zdążyło pomyśleć "O kuuurwa".
Kolejny z jego przeciwników był wystraszony aż tak, że ledwo trzymał miecz. Trząsł się, ale i warczał, jakby w ostatniej smutnej woli chciał się uratować. No, w każdym razie mu się nie udało. Mauren nie był w stanie strachu, nie był podatny na czyjąś śmierć. Nie rozpaczał. Dlatego się nie zgubił. Dlatego trwał, gdy zadawał kolejne cięcia kataną.
Kłucia, rany cięte, powierzchowne i głębokie. Pirat nie wiedział co się dzieje, skąd się dzieje i dlaczego. Wiedział, że umierał. I umarł, jak na pirata przystało!
Jeszcze jeden chciał zobaczyć, jak to jest, gdy się umiera. Nadbiegał z drugiej strony pokładu, dzielnie przeskakując przez masę trupów, unikając bełtów, unikając lecących sztyletów, czy nadlatujących ostrzy. Jakby miał nadzieje, że jednak uda mu się przeżyć. Albo, ze darują mu życie, jak to było w tych legendach... Zły został pokonany, ale darowano mu życie i był dobrym.
Nie skończył dobrze z takim nastawieniem. Kruk odciął mu nadgarstek w prawej dłoni, przebił udo i uderzył kilkakrotnie w twarz, na koniec przebijając mu podbrzusze i wyrzucając za burtę.

1x Pirat

Offline Szarleǰ

  • Krwawe Kruki
  • ***
  • Wiadomości: 2553
  • Reputacja: 3462
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #234 dnia: 06 Lipiec 2015, 19:49:35 »
Po salwie oddanej we wrogi statek, kanclerz podobnie jak i reszta udał się na pokład by odeprzeć nacierających piratów. Fakt, że byli zdezorientowani i przerażeni tylko ułatwiał sprawę. Mieli przewagę liczebną, lecz w rzeczywistości z własnej woli weszli w paszcze lwa. Szarlej nie obawiał się porażki. Gdy pierwsi piraci pojawili się na pokładzie, kruk, zachowując przerażający spokój, oddał perfekcyjny strzał, strącając jednego z nich w głębię oceanu. Przynajmniej trochę jak Salazar, zażartował w myślach. Nie uważał, by był to żart godny podzielenia się z innymi, jednak sam uśmiechnął się z satysfakcją. Ktoś postronny mógłby stwierdzić, że uśmiech wywołało zaspokojenie  sadystycznej żądzy kanclerza, a przecież ani grama w tym prawdy.

Wtem dokoła zawrzało, a cały statek zapłonął w ogniu walki. Wszechobecny szczęk stali i odgłos wystrzelonych pocisków zagłuszał nawet myśli. Kruk złapał za rękojeść i powoli wyciągnął ostrze z pochwy, niczym bestia, szczerząca swe kły. Przeciwnik zbliżał się. Widział jego twarz, wykrzywioną w pewnej kombinacji grymasów, wyrażających tyle negatywnych emocji, na ile tylko pozwalały jej mięśnie. Kruk nawet przez chwilę nie żałował życia, które był zmuszony zakończyć.

Ruszył na pirata. Klinga gwizdnęła kilkakrotnie, wywijając młynki w powietrzu. Przeciwnik wydał z siebie atawistyczny odgłos i runął bezmyślnie na Szarleja, rąbiąc mieczem na wysokości jego ramienia. Kanclerz nie omieszkał wykorzystać tego książkowego błędu. Zgrabnie wykręcił biodra i sparował cios mocnym uderzeniem miecza. Wytrącony z równowagi przeciwnik zachwiał się i cofnął o kilka kroków. Ostatni z nich okazał się niefortunny.

Dało się słyszeć trzask zwęglonych desek. Dek Krwawego Graala zapadł się pod nogą zdezorientowanego pirata, skazując go na pewną śmierć. Kruk w momencie doskoczył do przeciwnika i przeciął jego twarz na dwie równe części.
Szkarłatna krew trysnęła dokoła, brudząc deski pokładu i ludzi walczących obok. Z gardła przeciwnika jeszcze przez chwilę wydobywał się bulgoczący dźwięk, przerywany przez krótkie charknięcia.

0x Pirat


//Dzięki Mohamed :)
« Ostatnia zmiana: 06 Lipiec 2015, 22:56:05 wysłana przez Szarleǰ »

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #235 dnia: 06 Lipiec 2015, 23:10:10 »
//Wiem, wiem.. Zjebałem na całej linii  ;[

Otarł pot z twarzy i spojrzał na panią kapitan, wyczekując dalszych rozkazów.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #236 dnia: 06 Lipiec 2015, 23:14:10 »
-Sprzątnąć ciała. Nie będą nam tu truchła na pokładzie zalegać

Offline Silion aep Mor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 7306
  • Reputacja: 1787
  • oCNpc
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #237 dnia: 06 Lipiec 2015, 23:14:46 »
Krasnolud schował swoje noże tam gdzie ich miejsce, podszedl do pani kapitan i spojrzal jej w oczy. Zlapał za dłoń i ucałował ją delikatnie.. - Przepraszam Evening. Urażona męska duma której szczerze nienawidze. Wybacz mi. - mowil lekko smutnym glosem i mial gdzies publike ktora obserwowala jego gest.

Offline Evening Antarii

  • Arystokrata
  • ***
  • Wiadomości: 3863
  • Reputacja: 4704
  • Płeć: Kobieta
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #238 dnia: 06 Lipiec 2015, 23:19:10 »
Eve odpowiedziała uśmiechem. Pełnym zrozumienia i wybaczenia. -No dobra, a teraz bierz się za sprzątanie- jej uśmiech zmienił się na nieco bardzie wredny. Oczywiście tylko się droczyła!

Offline Mohamed Khaled

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 4089
  • Reputacja: 3650
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bóg napisał tak wstęp, szanuj ludzi, kurwy tęp.
    • Karta postaci

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #239 dnia: 06 Lipiec 2015, 23:20:24 »
- Gdzie nasz sternik, pani kapitan? ÂŻyje, czy świętuje przy stole Rashera? - wziął jedno z najbliższych ciał, przymknął mu oczy i wyrzucił za burtę.

Forum Tawerny Gothic

Odp: Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
« Odpowiedź #239 dnia: 06 Lipiec 2015, 23:20:24 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything