Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (16/84) > >>

Evening Antarii:
-Szczęście mi sprzyja, heheh. To ja jeszcze raz chcę.... 20 grzywien. Tym razem numerek 2!

//czyli zostaje 9858 grzywien

Silion aep Mor:
Krasnolud dolozyl rowniez 20 grzywien i rzekl. - Powodzenia.

//:1017-20=997 grzywien
Wlozyl kamien pod jeden z kubkow i zaczal nimi bardzo szybko krecic, mieszac, zmieniac ich polozenie. - A wiec dwojka? Dobrze. Na przyszlosc, podawac numer po zamieszaniu... - podniosl kubeczek i kobieta ujrzala ... Kamyczek. - No, no niewarygodne szczescie. Do 3 razy sztuka jak to mowia. Pieniadze sa twoje. - rzekl chowajac kamyczek pod kubkiem.

Potwierdzenie:

Przepraszamy, ale nie możesz zobaczyć ukrytej zawartości. Musisz się zalogować, aby zobaczyć tę zawartość.

Evening Antarii:
-Hah, dobra, lepiej zejść niepokonanym - zaśmiała się zgarniając grzywny. -Jeszcze w nałóg wpadne i co? :/


//9858+40=9898 grzywien

Silion aep Mor:
- Dziekuje za gre. Ktos jeszcze chetny ograc krasnoluda? - krzyknal. - Nie? No coz, bywa... - rzekl wstajac, zabral kubki a kamyczek wlozyl spowrotem w kieszen. Odlozyl naczynia na beczke i podszedl pod burte, usiadl, oparl sie o nia i spojrzal w niebo. Cholera, atmosfera jak na pogrzebie... Czy naprawde jestem az taki nudny? Czyzbym popadl ze skrajnosci w inna skrajnosc? Czyzbym nie potrafil znalezc zlotego srodka? Ale co poradze na to iz mam filozoficzny umysl? Ze rozmyslam... Snuje teorie, nieraz niepotrzebne, nieuzasadnione... Taki juz moj los, nedznego mysliciela... Czasem przychodza takie dni jak ten ze nie potrafie pochamowac mysli, zakrywam sie wtedy maska powaznego krasnoluda kiedy naprawde wtedy w srodku tocze batalie... Kiedy potrzebuje troche czulosci... - zaczal podrzucac w rece ten kamyczek co mial go wlozyc do kieszeni.

Szarleǰ:
Szarlej rozejrzał się podejrzliwie po załodze i ze smutkiem stwierdził, że nikt nie chce z nim pić. Elfa zamknęli w izolatce. No w końcu to elf. Baby, jak to baby, do picia niechętne. Kapitan zniknął w kuchni, niektórzy krzątali się zajęci swoimi sprawami. Posmutniał więc nieco, mina mu zrzedła, a kubek szybko opustoszał.
Wtem dostrzegł krasnoluda. No tak, to jego właśnie szukał. Krasnolud mu był potrzebny. "Kto będzie pił, jak nie krasnolud? No kto?", zauważył. Fakt, że jakiś taki smutny był, niemrawy i jakby w ogóle nie krasnolud. Podszedł jednak i szturchnął butem, wyrywając go z zamyślenia.
- Ty, krasnolud - tutaj wymownie wskazał palcem na kubek pełen pysznej wódki. - Pijesz?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej