Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Evening Antarii:
Gdy do pomieszczenia wpadło trochę światła przybyłym ukazał się koszyk a w nim małe puszyste szczeniaki. Matki w pobliżu nie było. Od razu wszyscy zaczęli się nimi zachwycać.
Eve raczej nie lubiła tak słodko odnosić się do zwierząt. Niby kobiety mają instynkt macierzyński i czują potrzebę opiekowania się istotami słabszymi. Szczególnie, że te szczeniaki to też były dzieci, tylko że taru.
-O, dziękuję. Edgar będzie pasowało...- stwierdziła, gdy wzięła swego szczeniaka za skórę na karku i podniosła na wysokość oczu. Choć szczenie ma zaledwie kilka dni, dziewczyna oceniła, że będzie z niego niezrównany myśliwy. Dobra tresura połączona ze zwierzęcym instynktem... to uczyni go prawdziwą bestią. Później chwyciła Edgara w bardziej wygodny dla niego sposób. Położyła go sobie na dłoni i okryła drugą dłonią, przyciskając do klatki piersiowej. Szczeniaki muszą czuć dotyk, gdyż wtedy uspokajają się i mają pewność, że rodzeństwo albo matka jest obok.
Oglądając zwierzaka dokładniej, zapamiętując, że jego prawe ucho zdobi czarna plamka futra, taka sama jest na grzbiecie i podobna na ogonie i łapie, zauważyła napis na szyi... Amare. Miłość.
W głowie zaś pojawiły się myśli i marzenia o przyszłych, kilkudniowych nawet polowaniach, gdy ona konno będzie przemierzać lasy i łąki, a taru bezbłędnie będzie wskazywał zwierzynę, a nawet sam zabijał ją bez niepotrzebnego uszkadzania jej ciała.
Na razie jednak przytuliła go mocniej i wbiegła na podest. Mały Edgar zasnął, pomimo rozgardiaszu wokół.
Silion aep Mor:
Krasnolud tuląc Lunę spojrzał na Armin i wbiegając na podest rzekł. - Zapraszam!
W duchu bardzo cieszył się gdyż zawsze marzył by mieć swego wiernego przyjaciela, takiego który zawsze przy nim bedzie gdy będzie miał doła. Pogłaskał króciótkie futerko taru i uśmiechnął się szeroko.
Armin:
Ciemnoskóra spojrzała na śpiącego taru. Był on przesłodki. Armin odczuwała taką samą ekscytację co wtedy, kiedy znalazła swojego wilczka w lesie. Teraz wilk jest już dorosły i umie porządnie zabijać. A był tak samo mały jak ten zwierzak. Mały taru otworzył swoje małe oczka i spojrzał na twarz kobiety.
- Cześć mały. - powiedziała z uśmiechem. - Witaj, Hypnos. - dodała po chwili. Hypnos, to imię będzie pasować. Z tego transu obudziło ją wołanie Salazara oraz Siliona i szybko wbiegła na podest wraz z nowym kolegą.
Canis:
Wszyscy weszli na podest i wydostali się na zewnątrz.
Pierścienie złożyły się ponownie w poprzedniej konfiguracji, zaś kostki, które były włożone w mechaniźmie, zostały zniszczone.
//Evening Antari, Silion aep Mor, Armin i Salazar Trevant, tracicie swoje sześciany, proszę o usunięcie w kart postaci i z domków.
- To co... wracamy? Chyba nic więcej nie znajdziemy tutaj...
Silion aep Mor:
Wszystko sie pozamykalo, krasnolud zszedl z podestu i bardzo troskliwie zajmowal sie zwierzaczkiem. Od tej strony nikt go jeszcze nie znal. - Nie moge sie zdecydowac, Luna czy Nyks, pomozcie wybrac. - rzekl wpatrujac sie w taru, po chwili uniosl glowe i rzekl. - Tak, wracajmy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej