Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (7/84) > >>

Silion aep Mor:
- Anette, nie mam zamiaru pić alkoholu, to statek, nie karczma, wypadałoby zachować jakieś maniery, nie sadzisz? - rzekl iscie arystokratycznym glosem. Ale ja nie chce spac w kajucie z facetami ;[ Ciekawe co powi Armin. - tak sobie myslal w miedzyczasie.

Canis:
Po otwarciu beczki przez siliona, marynarz pędem popędził w kierunku ładowni, skąd wynalazł kilka kubków. Wrócił z nimi na pokłąd stawiając kilka blaszanych i porcelanowych kubków przy beczce. Salazar dojrzał ten proceder.

- Te no same naczynia to trochę mało, przynieś no solone śledzie, trochę owoców, czymś trzeba zagryźć albo zapić, no jak to tak mamy pić, weź... - i zrobił tak w kierunku marynarza:  <facepalm>.

Marynarz popędził w dół i wyciągnął z beczek kilkanaście sztuk solonych śledzi, wyjął warzywa, ogórki z ciemni, i sięgnął później po mały worek jabłek tachając samemu zaciągnął na pokład.

- No teraz to można pić. Panowie, pełnoprawna czysta 40% wóda, na zdrowie i pijcie ku chwale kogo chcecie! Przynajmniej raz za zdrowie Króla i chwałę Valfden! Co by nam nic nie zagroziło...

//Jak coś chcecie, wołać marynarza, doniesie o ile będzie, bo lista towarów nadmiernie bogata nie jest z których mogłem skorzystać :( .


Evening Antari uzyskała pomoc w noszeniu worków, dotarła spokojnie do kajuty kapitańskiej i po otwarciu wrót ukazał jej się nie najgorszy widok...


Kajuta kapitańska była specjalnie przygotowana podczas budowy statku, kapitan nie mógł pozwolić sobie na brak wygody i cieszący oczy widok zazdrośników, których by przyjmował do siebie w tej kajucie, a jednocześnie musiał mieć gdzie trzymać swoje rzeczy. Wszystkie ściany były odmalowane w kolorze bieli, zaś na ściankach i drewnianych rzeźbionych łukach podporowych stały zapalone świece. Cały pokój był wyrzeźbiony imitując murowany dom, jednak było to tylko sprawnie oszlifowane drewno przez stoczniowych specjalistów. U podnóża dużego łoża, stał kufer na przedmioty, a przy nim rozłożone były wilcze futra. W rogu pomieszczenia stała srebrna klatka a w niej zamknięta była Ara, właściwie już dojrzała, brakował jej jeden dzień do dorosłości, potrafiła już mówić.
- Na łóżku - kra!- Na łóżku. - zadźwięczała powtarzając dwukrotnie nauczoną kwestię. Po czym usiadła na żerdzi patrząc na gościa delikatnie chowając głowę i milcząc w cieniu.

Pokój... tak... nie był nadzwyczajnie duży, lecz poza zdobieniami, bielą i imitacją prawdziwego domowego pomieszczenia sypialnego, stał też duży owalny stół, a na nim była rozłożona mapa archipelagu Chatal z zaznaczonymi kolorowymi pinezkami. Było ich znacząco dużo, dokładnie 32 w trzech kolorach, 7 zielonych, 14 czarnych i 11 białych. przy stole stały trzy krzesła schowane pod stół siedziskami. Nie były cudem stolarskiej roboty, jednak również zawierały drobne zdobienia, najważniejszym było to, że zawierały na sobie piękne jedwabne poduchy z kaczym pierzem.

Gdy weszłaś głębiej zwróciłaś uwagę na łóżko, o którym ćwierkała Ara, leżał tam drobny pakunek a na nim list, razem związane, a na liście widniał napis "Do rąk pani szlachcic Antarii". Wystarczyło otworzyć pakunek i przejrzeć list... pod pakunkami jednak rozpościerały się kołdry i poduchy w wielu bawarach, w których dominowała biel i czerwień, jednak nie brakło i innych, jak zieleni, brązy czy żółtego.

Pokój był niebywale zadbany i gotowy do przeróżnych potrzeb człowieka.

Evening Antarii:
Dziewczynę w kapitańskiej kajucie przywitał powiew delikatnej morskiej bryzy. Zasłony obudziły się nagle i falowały obudzone powiewem. To, co zobaczyła w środku, przekraczało jej najśmielsze oczekiwania…
Pomieszczenie było bogato zdobione. ÂŚciany wyglądały niczym z prawdziwego murowanego domu, lecz była to tylko doskonała iluzja stworzona przez ręce fachowców i artystów. Na łukach płonęły liczne świece nadając pokojowi klimat i szczególnie przyjemnej atmosfery.
Evening podeszła najpierw do owalnego stołu. Wyciągnęła dłoń i opuszkami palców dotknęła mapy, jakby chciała sprawdzić, czy ona naprawdę istnieje, albo była wykonana z niezwykle delikatnego papieru. Obejrzała niezywkle dokładnie i z zachwytem kształty wysp i zatok, linię brzegową i tereny, gdzie rośnie tropikalny las.
Uniosła wzrok znad mapy nie bez zdziwienia, gdy usłyszała głos ary.  A wiec mam i przyjaciela pomyślała. Zdolna bestia z tego kolorowego ptaszyska.
W centralnej części stało łoże na podwyższeniu. Nie było to byle jakie łóżko, jakiego można spodziewać się na statku, gdzie przestrzeń była ograniczona. Nie było wcale ciasne i niewygodne, a takiego się właśnie spodziewała- było wręcz przeciwnie. Pościel była przepiękna, schludna i czysta. A na niej leżał liścik. O dziwo- zaadresowany do niej.
Opadła na swoje nowe posłanie i położyła się na plecach podziwiając sklepienie i łuki, na których stały dziesiątki świec. Leżała tak chwilę, nim sięgnęła po wiadomość.
Wreszcie sięgnęła po owy prezencik. Otworzyła pudełeczko i zaczęła czytać list.

Armin:
Ciemnoskóra spojrzała na krasnoluda i zniszczyła lekko brwi.
- Co się stało? - spytała kobieta. - Pan szlachcic się obraził? - zaśmiała się dziewczyna. Lubiła żartować ze stanu swojego partnera. Szlachcic to było coś, ale jednak uważała, że nawet on powinien być traktowany normalnie, jak inni ludzie bez jakiejś ziemi czy majątku.

Canis:
List zawierał nikczemną wiadomość nieudolnego poety, ale autor lubił przydomek który niedawno mu nadano.

Poza kiepskiej treści listem złożonym z kiepskich rymów i o niegodnej sylabice by móc to nazwać dobrze napisany wierszem, znalazły się tam pewne prośby skierowane do odbiorcy tego listu.

W pudełeczku znajdowały się:

Nazwa: Delikatny pierścień z rubinem.
Opis: Pierścień został wykonany z białego złota, jego budowa jest delikatna, wąska i szczupła, przez co uwagę skupia głównie kamień usytuowany na łączeniu pierścienia. Od kamienia, w obie strony w białym złocie zostały wtopione drobiny diamentów. Wygląd.

Nazwa: Delikatny naszyjnik z rubinem
Opis: Naszyjnik został wykonany z dwóch elementów, delikatnego, drobnego łańcuszka z białego złota oraz zawieszki z tego samego kruszcu z zamocowanym rubinem. Drobna konstrukcja łańcuszka, oraz symboliczna ilość białego złota utrzymująca rubin w zawieszce przyciąga uwagę głównie w kierunku sporego, dokładnie oszlifowanego rubinu bez skaz. Wygląd.


- Coście wszyscy tak pomilkli, aż tak was zanudziłem... to chociaż na zdrowie panie i panowie. - Powiedział chwytając za kubełek i nabierając delikatnie mocnego trunku, sięgnął też ręką po jabłku i na jeden chlust pociągnął lekki łyk z kubeczka co by zaraz po tym zagryźć kwaśnawym jabłkiem. Co jak co, ale to pomagało na wykręcającą twarz ilość alkoholu w trunku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej