Tereny Valfden > Dział Wypraw

Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.

<< < (45/84) > >>

Silion aep Mor:
Krasnolud odwrócił się w stronę kobiety i spojrzał zdziwiony. - Rzucasz na niego zaklęcia? Przecież on może ich wymordować co będzie dla nas zbawienne, po co go denerwować? - zapytał.

Evening Antarii:
-I tak nie wiadomo czy dosięgnie. I  chyba bardzo chcesz poczuć mój sztylet w swoich flakach. Jestem spokojna, ale na ciebie już tracę nerwy... Na razie czekamy aż się zrównamy z ich statkiem. Przygotować armaty!

Silion aep Mor:
- Teraz zwyczajnie pytałem... - rzucił krótko, obojetnie. Ponownie odwrócił się w stronę statku wroga i oglądał co się tam będzie działo. - Teraz nie czas na kłótnie. - tym razem jego głos był przyjazny. - Jestem naprawdę ciekaw co się tam będzie działo.
W jednej ręce trzymał kuszę a drugą miał wolną by móc odpalić armatę.

Szarleǰ:
Szarlej od momentu opuszczenia ładowni przyjął postawę obserwatora. Dziwna postać, która pojawiła się na pokładzie wzbudziła jego zainteresowanie, ale również zaniepokojenie i strach. Odegrała widowiskowe przedstawienie, zwieńczone smutnym finałem w postaci śmierci kapitana. Trzeba było jednak przyznać, że zginąć w takich okolicznościach chciałby nie jeden, nie dwóch.

Oczywiście kruka satysfakcjonował fakt, że sam wyszedł z tego bez szwanku, bo przecież nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło. W konsekwencji tych wydarzeń wybuchł pożar, a dokoła zapanowała totalna anarchia. Co i rusz można było napotkać śmiałka, który gotów był przyjąć na siebie brzemię wydawania rozkazów reszcie załogi. Sam nawet Szarlej otrzymał różne, nie do końca zbieżne ze sobą polecenia, od tych kilku samozwańczych przywódców, które jednak bezczelnie pozwolił sobie puścić mimo uszu. Przyglądał się jak niektórzy członkowie załogi wykazują smykałkę do wspinaczkowania, wdzierając się dzielnie na płonący maszt. Niektórzy biegali wte i wewte wykrzykując jakieś pretensjonalne hasła, jakby dostali kota do głowy.

Ostatecznie postanowił udać się pod pokład, by pomóc przy obsłudze dział. Zajął jedno ze stanowisk, załadował armatę, uzupełnił dawkę prochu w mechanizmie zapłonnika i czekał na rozkaz do wystrzału.

Mohamed Khaled:
- Silion, pod pokładem - dokładnie przy armatach - dowodzę ja, więc nie wdawaj się w niepotrzebne dyskusje tylko ładuj. Nie mamy wiele czasu, jeśli tamto coś nie zdąży ich zabić, sami to zrobimy!
Przeszedł się wzdłuż linii dział, sprawdzając ich stan i zapas kul. Sam dorwał się do jednej. Wsypał proch. Pamiętam swoją pierwszą bitwę morską, pomyślał, gdy ten proch ubijał. Dawno temu... Naprawdę dawno, myślał, gdy kula wylądowała w środku.
W końcu jednak przestał się rozczulać i, jak na porządnego marynarza przystało, zakończył swój proces obsypaniem otworu działowego prochem. Teraz wystarczyło ustawić i podpalić..
- Przygotować się!

//I, Sil, wy możecie sobie nawalać tymi postami tutaj, ja na ten przykład nie mogłem od wczoraj wieczorem, bp poszedłem z dziewczyną na randkę. Gdy jestem w domu, prawie nic się nie dzieje, jak mnie nie ma, to wtedy lecicie Bóg wie z czym :_:

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej