Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Silion aep Mor:
Krasnolud oparty o armate rzucil czarnemu. - Gotowy!
//: Czy ja ci cos Moh mowie o tym ze cie nie ma? Poszedles to poszedles, no problem. ^^
//: A teraz prosze, dajcie mi juz swiety spokoj...
Canis:
Piracki statek zrównał się z wami, byliście burta w burtę i Piraci zaczęli skakać z własnego pokładu na wasz ujawniajac swoją ilość. Byli w strachu, pochłonięci wydarzeniami z własnego okrętu. na ich oczach malował się strach i przerażenie. Wasz statek nie był tylko już ich celem, był jedyną możliwością ratunku piratów. Niemniej jednak mimo swoich malejących potencjałów bojowych zaatakowali was na pokładzie.
Wiedzieliście, ze to jest ten moment, kiedy dowódca marynarzy przy armatach musi wydać rozkaz ostrzału, jednak przeciwny statek nie oddał swojej salwy kul. Najwyraźniej piraci również zaskoczeni byli wydarzeniami z pokładu.
I tak też było, zapalony pokład i ogień przedzierający się do nich wywołał panikę w załodze piratów, która zajmowała się opieką i zarządzaniem dział.
//Zaatakowało was:
16 x Pirat - są miedzy wami wszystkimi na pokładzie i atakują was przy użyciu swoich mieczy. Obowiązuje ich kara wynikająca ze strachu, przez co mają -1 do finiszerów z broni białej. Ponadto w wyniku działań są podatni na zastraszenie.
Eros:
Zaklęcie Evening nie dotknęło nawet postaci. wraz ze zbliżeniem się energii do ciała i oddziaływania na niego. Energia została zaduszona w sobie i zwyczajnie nie zafunkcjonowała zgodnie z wolą zaklęcia.
Eros stąpając po pokładzie, był niemal nie zauważony przez piratów, zajęci byli ruszeniem do boju. Podszedł do pirackiego kapitana dzierżąc swój grot.
- Absterget Eros omnem lacrimam ab oculis eorum. - powiedział podchodząc do Pirackiego kapitana odwróconego plecami.
Kapitan odwrócił się natychmiast, dzierżył w swych dłoniach już pistolet będąc gotowym do ataku na statek. Mimowolnie z przerażenia na widok nieznanej postaci oddał strzał w głowę Erosa.
Pocisk zderzył się z głową i rozległ się dźwięczny huk zderzenie z krystaliczną powierzchnią. pocisk zrykoszetował odbijając się w bok i uderzając w pokład statku pirackiego. W podpowiedzi zasmucony Eros pchnął grot w ciało pirata, lecz tym razem nie pękł, zachował swoja strukturę i z miejsca rany, zaczęły błyskać purpurowe, fioletowe błyskawice uderzając w pokład, maszty i buty statku powodując ogniska zapalne. Statek zaczął wieloogniskowo płonąć.
Ciało kapitana pirackiego zaczęło czernieć i pokrywać się fioletowymi żyłami, by w następnej chwili błyskawice przestały uderzać z miejsca rany, a ciało zaczęło rozsypywać się na wulkaniczny popiół.
//Ten post powinien być przed tamtym ;/ sory, mój błąd...
Mohamed Khaled:
- Nie strzelają - stwierdził w zamyśleniu, patrząc przez otwory na statek naprzeciwko. Mieli czysty strzał, musieli to wykorzystać. Choćby po to, żeby pozbyć się wrogiego okrętu.
- Ognia! - machnął ręką na wszystkich marynarzy i zatkał uszy. Armaty miały wystrzelić.
Jednocześnie wiedział, że to była jedyna okazja, by wyeliminować resztkę piratów, którzy obecnie przebywali przy działach przeciwnika. Jeśli nie on, to oni prędzej czy później wystrzelą. A wtedy może być źle, zważywszy na to, że ich statek kilka chwil wcześniej płonął.
Evening Antarii:
--- Cytat: Mohamed w 06 Lipiec 2015, 10:41:41 ---
//I, Sil, wy możecie sobie nawalać tymi postami tutaj, ja na ten przykład nie mogłem od wczoraj wieczorem, bp poszedłem z dziewczyną na randkę. Gdy jestem w domu, prawie nic się nie dzieje, jak mnie nie ma, to wtedy lecicie Bóg wie z czym :_:[/b]
--- Koniec cytatu ---
// właśnie :c
-Co to za czary-mary?...- mruknęła do siebie zdziwiona zachowaniem przybysza Eve. Wpatrywała się chwilę zmrużonymi oczyma na wydarzenia na wrogim pokładzie. Nie wiedziała czy należy się bać, czy wręcz przeciwnie. Wszak tajemnicza postać zabiła także ich kapitana.
-Dobra, chłopaki! I dziewczyny też. Bierzemy się do roboty! Przygotować armaty, szykować miecze. Mohamed, dawaj rozkazy do strzałów! Już się z nimi zrównaliśmy- krzyknęła Eve wgłąb niżej położonego pokładu, by dać wieści. Akurat temu maurenowi ufała, widać że znał się na tym w przeciwieństwie do niej.
Tymczasem sytuacja zmieniła się, piraci zaczęli przeskakiwać na Krwawy Graal, rozpierzchli się po statku, ale zdawali się wystraszeni, a przynajmniej mocno niezorganizowani.
-Bierzemy ich! Ci co nie przy armatach szykują broń!- krzyczała, ale wiedziała że powtarzać nie musi. Srebro zaśpiewało przy wyjmowaniu z pochwy i znalazło się w dłoni Eve. Zebrała jeszcze w sobie nieco boskiej energoi wspartej siłą umysłu i wymówiła inkantację-Grashiz!- by obdarzyć się dodatkową siłą.
Pierwszy pirat, który zeskoczył z liny niedaleko niej, nie zdążył przejść nawet metra gdy ostrze spotkało się z jego bronią. Pokład wciąż był pełen uszkodzonych pożarem desek, a każdy krok groził na przykład zwichnięciem kostki. Mściciel musiała uważać gdzie stawia stopy. Przeciwnik ciął poprzecznie niemal dotykając płaszcza dziewczyny. Jego miecz zatrzymał się jednak na srebrze z charakterystycznym dźwiękiem. Eve wyswobodziła broń i wykonała cios z góry, pod ukosem. Ruch jej ręki zatrzymało uderzenie w kość. Obojczyk pirata gruchnął, ale ten wciąż był niebezpieczny. Krzyknął z bólu i mocno zacisnął zęby, jego odzienie zaś nasiąkało krwią. Był mocno osłabiony. Mściciel schyliła się przed jego ostrzem zmierzającym szybko w stronę jej ramienia. A potem prostopadle pchnęła przeciwnika w trzewia. jej srebrny miecz wszedł gładko w brzuch i wychodząc z drugiej strony. Mocnym szarpnięcie wyciągnęła swoją broń ociekającą ciepłą krwią.
//łaska siły
15x pirat
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej