Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Eros:
- Mhm... - wysapał i spuścił swe zielone oczy, zaczął głową wyszukiwać innych osób. ]
Widział gonitwę ludzi na pokładzie. Rozejrzał się dookoła i zobaczył drugi okręt.
- Trahit sua quemque voluptas! - Wykrzyczał doniośle.
Klasnął dłońmi nad swoja głową, by w następnym momencie niczym strumień wody zaczęła spływać naniego zielonkawa, przezroczysta ciecz zalewając i zakrywając jego ciało cieczą. Strumień rósł i wraz z ze spływaniem na posadzkę fregaty, znikał. Gdy rosnący strumień zmienił się w słup wody spływający z dłoni, pokrywający całe jego ciało, postać zniknęła.
Po chwili zobaczyliście, że stoi na drugim pokładzie przeciwnego statku...
Silion aep Mor:
- O kurwaaaa... - rzekł wypuszczając z trudem powietrze z płuc. - I co pani kapitan teraz powie? Jak widzisz, mi śmierć nie straszna, nic nie wiesz o śmierci ale ja chce żyć, bo mam dla kogo. - powiedział wrednie. Przypomniała mu sie sytuacje w gorach gdzie zgineli jego bliscy.
Canis:
- Więc uważaj jak się zwracasz do Pani kapitan tego statku. Szlachcic a za grosz poszanowania prawa! Kapitan powinna cie tu strącić w odmęty oceanu! - Warknął sternik. A okręt wroga zbliżał się coraz bardziej do burt... już dziób zachodził na dziób waszej fregaty.
//Sil, ty nie gadaj głupot o czekaniu na rozkazy, bo każdy ma swój czas na pisanie, nie każdy siedzi tu większość dnia by pisać psot za postem o pierdołach. Odpowiadałem gdy mogłem na wasze działania dając wam więcej ruchów, mimo, ze powinienem był czekać, więc to co robisz to jest de facto naginanie prawdy.
Silion aep Mor:
Odwrócił się, oparł o armatę i patrząc w statek milczał, czekał na odpowiedni moment do strzału.
//: Taki charakter postaci, Sil ma ból dupy, nie ja :P Nie będę specjalnie charakteru postaci zmieniał...
Evening Antarii:
-Widocznie za mało wiesz o życiu, że ci śmierć niestraszna- niby 1000 grzywien załatwia sprawę. Nie miała ochoty na przekomarzanie się z Silionem. -A umierać masz dla kogo? Sil, wiem że to razi męską dumę, ale ja tu rządzę. I przyjmij to proszę z pokorą. Mówię ostatni raz- uprzedziła go. Za następne nieposłuszeństwa będzie karać... dotkliwiej. -A teraz zajmijmy się tym gościem - powiedziała. Nie wiedziała jakie ma zamiary, o co mu chodzi, po co odwiedza ich statek. Jednego członka załogi już pochłonął...
-Araxu! - wypowiedziała inkantację skupiając energię na tajemniczej postaci. Nie wiedziała jak to poskutkuje... Ryzykowała.
// drenaż energii magicznej. Chodzi mi o to że nasze postaci nie wiedzą kim on jest i z czym muszą się mierzyć
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej