Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Silion aep Mor:
- A czy ja wygladam jakbym byl nadasany? Przed chwila odspiewalem 10 zwrotek szanty. Nie da rady byc nadasanym. - sprzedal kobiecie kuksanca w bok. - Poczekamy. - usmiechnal sie szeroko. - I tak nie mamy nic lepszego do roboty. Jedz, jedz moja droga, mi ta buleczka co zjadlem wystarczy. - rzekl siadajac gdzies, gdzie by nie zawadzal kobiecie, wczesniej zamknal za soba drzwi.
Armin:
Armin położyła swoją torbę obok łóżka, tak aby nie przeszkadzała. Podeszła do dużego okna i spojrzała w bezkresny obraz wzburzonego oceanu. Kiedy się już napatrzyła podeszła zamyślona do krasnoluda i usiadła obok niego, na łóżku. Przybliżyła się do mężczyzny i przytuliła się jak do pluszowego misia. Ciemnoskóra położyła swoją głowę na kolanach Siliona. Spojrzała w błękitne oczy ukochanego.
- Kolejne wakacje... - westchnęła maurenka. - W końcu można wypocząć od różnych kruczych zleceń. - uśmiechnęła się.
Silion aep Mor:
Krasnolud tak naprawde to zamyslony nie byl, poprostu z zaciekawieniem przygladal sie krzatajacej sie po pokoju maurence. Gdy ona ogladala bezkres morza on tak sobie pomyslal. Och... Ar... Jestes najwiekszym szczesciem jakie spotkalo mnie w zyciu. - po tym szeroko sie usmiechnal. Poczul mily dotyk, takie przyjacielskie przytulenie, a pozniej kobieta lezac glowa na jego kolanach patrzyla mu w oczy. Zrobil swoj zadziorny usmieszek i rzekl wesolo. - Co prawda to prawda... Ale to takie nie do konca bezpieczne wakacje, wiesz mozemy natrafic na piratow a i mamy tylko 25% szans na wplyniecie do portu w jednym kawalku. -zrobil taki idiotyczny szeroki usmiech. :D - Ale czy to teraz wazne? - zaczal glaskac kobiete po glowie i bawic sie jej wlosami.
Armin:
Armin spojrzała na mężczyznę zaciekawionym wzrokiem.
- Czemu akurat 25%? - zapytała maurenka. - Poza tym nie martw się. Kruki zawsze wychodzą cało. Zresztą mamy na pokładzie magów. - uśmiechnęła się ciemnoskóra. Chciała już chodzić po piaszczystych plażach Chatal wraz ze swoim partnerem. Piasek przypominał jej rodzinne strony, Igshar. Plaża, morze, zachód słońca... Czy można chcieć czegoś więcej?
Silion aep Mor:
- Zapomnialem ze nie bylas na wykladzie naszego jakze ulubionego kapitana. W tamtym miejscu, morze, naszprycowane jest podwodnymi wulkanami i ostrymi szpikulcami. - rzekl jakze madrym glosem lekko sie usmiechajac. Poczochral wlosy kobiety i zadziornie sie usmiechnal. - U twojego boku jestem gotow nawet umrzec. - powiedzial krasnolud. Po chwili. - Jakich my tutaj mamy magow? Po za panna Antarii? - zapytal zaciekawiony.
//: Skad Ar wie ze Salus to lisz?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej