Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kojący dotyk Enart. Ogrody Erosa.
Canis:
Salazar usunął się w bok robiąc miejsce na schodach, gdyby zechciała Evening usiąść, podał również rękę jeżeli dojrzał próby.
- Pokonała mnie pasja i brak koncentracji. Niestety, jednak kucharz ze mnie kiepski w warunkach okrętowych. Przykro mi bardzo, jednak dla Ciebie będzie z pewnością pieczeń z jabłkami, oraz dobre wino. Marynarze przygotują na pewno, wpadła ich szóstka, także pewnie szybko się uwiną. - Powiedział przepraszająco się uśmiechając.
- Przepiękny zachód słońca, bezchmurny, czysty, barwny, bezkres oceanu tym bardziej uwydatnia ten widok... Piękne zjawisko, gdy słońce zachodzi a nadchodzi noc wraz z dwoma pięknymi księżycami po przeciwnej stronie sklepienia. - Powiedział i wskazał głową na stronę, gdzie nadchodziła ciemność, a tam leniwie wschodziły dwa księżyce marantu. Jeden pokryty krystaliczną bielą, odbijający pięknie promienie słońca, zaś drugi przeplatany kolorami, zielenią, równie majestatyczny. - Piękny widok... nigdy nie miałem przyjemności oglądać zachodu słońca w tak wybornym towarzystwie. - Powiedział i uśmiechnął się szczerze, mówiąc co prawdziwie myśli, po czym ponownie zwrócił się ku słońcu, które dalej opadało znikając milimetr po milimetrze pod taflą oceanu...
Armin:
-Nie znam tutaj wszystkich...- odpowiedziała. - Ale ten jaszczur... Salazar, tak? On trzyma się z Evening i wydaje mi się, że uczył się magii. Jak to mówią: ciągnie swój do swego. - uśmiechnęła się lekko maurenka. Odgarnęła swoje ciemne włosy z twarzy i poczochrała brodę krasnoluda. - Mam nadzieję, że dotrzemy na ląd cało i zdrowo. - westchnęła kobieta.
//A kto powiedział że wie, że to lisz?
Silion aep Mor:
Krasnolud usmiechnal sie i pogladzil kobiete po policzku. Bardzo delikatnie, jej skora byla miekka i sprezysta wiec nalezalo zachowywac delikatnosc. Takie pieszczoty u tej pary byly na porzadku dziennym ale zawsze dawaly nieopisana frajde. Odgarnal kolejny kosmyk wlosow z twarzy kobiety i rzekl wesolo. - Kobieca intuicja co? Nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwac ale tak szczerze mowiac nie widze w nim nic magicznego.
Szarleǰ:
Kolejny łyk jęczmiennego trunku przelał się przez jego krucze gardło. Słońce leniwie znikało za linią widnokręgu, a pomarańczowe niebo faktycznie wprawiało w sielankowy nastrój. Zresztą, procenty płynące w żyłach skutecznie wzmacniały ten efekt. Pomimo jednak swego błogostanu i rozleniwienia czuł, jakby czegoś mu brakowało. Wrażeń? Towarzystwa? Emocji? Tego nie wiedział. Miał jednak nadzieję, że ich przygoda niedługo rozkręci się na dobre.
Armin:
- Sam fakt, że jest jaszczurem zaliczyłabym do rzeczy magicznych. - zaśmiała się ciemnoskóra. Kobieta wtuliła się bardziej w mężczyznę. Poczuła jego miłe ciepło oraz charakterystyczny zapach. Okręt lekko ich bujał, ale nie czuło się tego tak mocno, żeby można było odczuć jakiś dyskomfort. - Jeszcze kilku rzeczy o mnie nie wiesz... - powiedziała z uśmiechem dziewczyna.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej