Głęboko w oczach faceta pojawiło się wielkie zdziwienie lecz nie dawał po sobie nic takiego poznać, chętnie przyjął mieszek, przypiął do pasa i przycelował w ciebie z kuszy. - No, spadaj już gadzino! - rzucił ci prosto w twarz. Gdy ruszyłeś w stronę miasta, facet zabrał swego konia do stajni. Twój wierzchowiec z trudem szedł przed siebie, widać że go to bolało. Podeszliście pod bramę, zatrzymało was dwoje strażników zagradzając wam drogę skrzyżowanymi halabardami.
- A czego tu chce? - zapytał jeden.
- No przeca widać że chcom żeby ich za ogon zawiesić na bramie. - rzekł drugi, śmiertelnie poważnie.
- A nie pierdol...- rzucił drugi. - Czego tu chce? Sygnet ÂŁognia Najgorętszego ma? - powtórzył.