Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zachód Słońca
Ibnnin:
- Na Ciebie, orczy ochłapie - warknął jeden ze strażników, szczerząc przegniłe, żółte zębiska. - Stajesz do pojedynku, czy wolisz oddać wygraną walkowerem? Nikt Ci nie będzie za złe, jeśli teraz odejdziesz i zostawisz to wszystko w spokoju.
Hallow:
// Straciłem neta, więc mogę niestety bardzo rzadko odpisywać w ciągu najbliższych kilku tygodni. Zrobiony odpis raz dziennie będzie dobrym wynikiem, a wchodzić będę koło tej godziny.
Hallow usiadł przy stole ignorując docinki nieznajomych rywali.
- Możemy zaczynać - powiedział z zniecierpliwieniem wyczuwalnym w jego twardym głosie.
Ibnnin:
//Do niedzieli nie ma mnie w domu, nie będę mógł odpisywać.
Ibnnin:
- Możemy - mruknął jeden ze strażników wyraźnie zaskoczony tym, że jednak przyjąłeś wyzwanie.
Siedliście do kwadratowego, drewnianego stolika, starego i śmierdzącego wymiocinami. Widocznie organizatorzy nie mieli ochoty marnować kolejnego stolika.
Karczmarz czym prędzej przyniósł wam po cztery piwa i jednej flaszce alkoholu mocniejszego rodzaju. Czekaliście teraz na znak.
Hallow:
Nie dało się ukryć, że też Hallow czekał na znak, nie cierpliwiąc się powoli. Strużka potu spływała mu po czole, przesuwając się szybko po policzku, a na koniec dobitnie kapało z podbródka. Adrenalina, czyli to co z ludzi i nie ludzi robi prawdziwe, niezłomne bestię.
- Powodzenia - zakrzyknął jeszcze, rozdzielając głuchą ciszę pełną napięcia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej